Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski mają miesiąc, by przekonać do siebie partyjnych kolegów z całej Polski. Po ogłoszeniu decyzji o prawyborach w Platformie obaj politycy muszą zdecydować, w jaki sposób dotrzeć do 46 tys. członków PO.

Premier już zapowiedział, że kampania musi być pozytywna.

– Mam nadzieję, że do żadnych ostrych zachowań ani kontrowersji w ramach tej prekampanii nie dojdzie – powiedział wczoraj Komorowski.

Politycy będą wykorzystywali różne formy autopromocji. Z informacji „Rz” wynika, że obydwaj zamierzają sięgnąć do formy listu. Każdy z działaczy PO miałby dostać od kandydatów pisemne przesłanie, w którym zostanie zawarta ich wizja prezydentury. Niewykluczone, że będzie ono doręczone wraz z wewnętrzną gazetką partii „POgłos”, w której znajdzie się też kwestionariusz do głosowania.

– Obaj kandydaci są bardzo zajęci, więc nie będą mieli zbyt wiele czasu na tournée, by dotrzeć indywidualnie do działaczy – uważa polityk PO.

To jednak nie znaczy, że całkiem zrezygnują z objazdów Polski. – Postanowiłem bardzo ograniczyć swoją aktywność czysto partyjną, natomiast będę – tak jak do tej pory – obecny przy różnych wydarzeniach jako marszałek Sejmu – zaznaczył Komorowski.

– Taką kampanię trzeba będzie uzależnić od kalendarza zajęć ministra – mówi „Rz” Piotr Paszkowski, rzecznik Sikorskiego.

Zdaniem naszych rozmówców z Platformy kampanie Sikorskiego i Komorowskiego będą się toczyć w dużej mierze w mediach.

Choć politycy PO mówią, że wśród posłów większą popularnością cieszy się Komorowski, to przyznają, że w wielu regionach członkowie partii chcą głosować na Sikorskiego. – Uważają, że Sikorski ma wiele buńczuczności i będzie walczył o to, w co wierzy, natomiast Komorowski jest za mało dynamiczny – opowiada polityk z władz PO. Takie sygnały od działaczy pojawiają się w Małopolsce, na Pomorzu.

Jednak wyniki prawyborów są trudne do przewidzenia. – To jedna wielka zagadka. Choć jestem przekonany, że wśród szeregowych członków partii proporcje poparcia będą korzystniejsze dla Radosława Sikorskiego niż wśród parlamentarzystów i aparatu partyjnego – mówi Jarosław Gowin, członek zarządu krajowego PO.

Posłowie PO niechętnie publicznie mówią, na kogo zagłosują. Zapewniają, że każdy z kandydatów może ich jeszcze do siebie przekonać. – Nie podjąłem jeszcze decyzji, obaj mają mocne atuty – twierdzi Krzysztof Lisek, eurodeputowany PO.

– Będę się zastanawiał – zapewnia Sebastian Karpiniuk, lider zachodniopomorskiej Platformy.