Reklama

Adwokaci żołnierzy zobaczą, jak strzela się w kraju talibów

Obrońcy oskarżonych o ostrzelanie afgańskiej wioski chcą jechać na wizję lokalną do Afganistanu

Publikacja: 20.02.2008 03:11

– Chcemy mieć kompleksowy obraz sytuacji, a będzie to możliwe, gdy zobaczymy miejsca zdarzenia – mówi prof. Piotr Kruszyński, obrońca jednego z oskarżonych. – Uważamy też, że aby rzetelnie bronić swoich klientów, musimy wiedzieć, w jakich warunkach wykonywali oni swoje obowiązki na misji w Afganistanie.

Adwokaci przeprowadzili już wstępne rozmowy na ten temat w Dowództwie Operacyjnym, które w kraju nadzoruje polskie misje wojskowe. – Nie wpłynął do nas jeszcze formalny wniosek w tej sprawie, ale nieoficjalne sygnały już mamy – mówi major Dariusz Kacperczyk, rzecznik prasowy dowództwa.

Dodaje, że zanim adwokaci wylecą do Afganistanu, muszą być spełnione określone wymogi. – Na przykład powinni uzyskać zgodę resortu obrony lub Dowództwa Sił Powietrznych na lot wojskowym samolotem – mówi mjr Kacperczyk.

Na przełomie marca i kwietnia do Afganistanu ma pojechać komisja ekspertów powołana przez Naczelną Prokuraturę Wojskową. Biegli przeprowadzą tak zwany eksperyment procesowy – wyjadą do Afganistanu i tam oddadzą próbne strzały.

Ekspertyza ma powstać do połowy kwietnia. Wnioski z niej będą skonfrontowane z zeznaniami świadków.

Reklama
Reklama

Adwokaci chcą uczestniczyć w oddawaniu strzałów z moździerza. Tym bardziej że jak wynika z informacji „Rz”, w Afganistanie żołnierze często mieli problemy z amunicją moździerzową.

Kilka dni temu opublikowaliśmy treść meldunku skierowanego do dowódcy Polskiej Grupy Bojowej płk. Adama Stręka.

Sporządził go oficer operacyjny z zespołu bojowego „C”, czyli z bazy, w której służyli żołnierze aresztowani po masakrze w afgańskiej wiosce Nangar Khel. 30 lipca 2007 roku, czyli dwa tygodnie przed feralną akcją, meldował, że podczas strzelania pociski moździerzowe koziołkują.

„Był to główny powód znacznego skrócenia ich donośności przy celowaniu i ładowaniu” – pisał oficer. Podczas strzelania na dystans 1300 metrów upadały one nawet 250 – 350 metrów od stanowiska ogniowego (prawie kilometr od celu). Meldunek kończył się wnioskiem o wycofanie wadliwej amunicji z użytku. Nigdy do tego nie doszło.

Kilkanaście dni później żołnierze rozstawili moździerz kilometr od afgańskiej wnioski. Jak utrzymują – zamierzali ostrzelać okoliczne wzgórza, gdzie miały się znajdować kryjówki talibów.

Jedna z salw spadła jednak na zabudowania. Na miejscu zginęło sześciu cywilów. W listopadzie Żandarmeria Wojskowa zatrzymała siedmiu żołnierzy biorących udział w akcji. Sześciu odpowie za zbrodnię wojenną, za co grozi dożywocie, jeden za ostrzelanie niebronionego obiektu cywilnego. Za to może trafić do więzienia na 25 lat.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama