Reklama

Do Chińczyka po polsku

Przesłuchania cudzoziemców bez tłumaczy to jeden z lżejszych zarzutów stawianych policjantom z komisariatu na lotnisku. Komenda Stołeczna bada sprawę

Publikacja: 21.02.2008 01:53

Do Chińczyka po polsku

Foto: Rzeczpospolita

Wpisywali do protokołów przesłuchań nazwiska funkcjonariuszy, którzy byli na urlopie. Przesłuchiwali cudzoziemców bez tłumaczy przysięgłych. Nie przyjmowali zgłoszeń o przestępstwach od podróżnych. Takie sygnały dotarły do komendanta warszawskiej policji, który polecił zbadać, co dzieje się na posterunku na Okęciu.

Inspektorzy sprawdzali też sprawę niepotrzebnie zlecanych ekspertyz.

– W bagażu mężczyzny, który przyleciał z USA, znaleziono lekarstwa. Policjanci niezależnie od siebie zamówili dwie ekspertyzy dotyczące dopuszczenia środka na nasz rynek. Na opinie wydano po kilka tysięcy złotych – opowiada funkcjonariusz Komendy Stołecznej znający kulisy kontroli.

Na dodatek już po wykonaniu badań okazało się, że podróżny miał przy sobie tak małą ilość leków, że ekspertyza była niepotrzebna.

Inny przykład. Na lotnisku zatrzymano obywatela Chin, który wwoził medykamenty niewiadomego pochodzenia. Policjanci przesłuchali go, a potem zwolnili. Po jakimś czasie funkcjonariusz zorientował się, że zapomniał wpisać do protokołu nazwę leku. Zamiast wezwać podejrzanego, przerysował chińskie znaki z opakowania do dokumentów.

Reklama
Reklama

– A przecież dopisywanie do protokołu może skutkować tym, że sąd zwróci sprawę do poprawy – opowiada prokurator. – Policjant podlega odpowiedzialności karnej za przekroczenie uprawnień.

Według naszych informacji były też skargi cudzoziemców, że przesłuchiwano ich bez tłumaczy przysięgłych albo tłumacz nie znał ich języka.

Marek Fidos, szef komisariatu, nie ma sobie jednak nic do zarzucenia: – Trudno mi oceniać samego siebie, ale z tego, co już wiem, kontrola stwierdziła tylko drobne uchybienia. Mogę gwarantować, że komisariat pracuje dobrze.

Zaprzecza, aby jego podwładni nie przyjmowali zgłoszeń od podróżnych. – Nasz komisariat jest chyba jedynym w Warszawie, w którym nikt nie musi czekać na przyjęcie przez policjanta – zapewnia.

Tymczasem Katarzyna Kazimierczak, szefowa prokuratury na Ochocie, nie ukrywa, że źle ocenia pracę niektórych policjantów z lotniska. Jej zdaniem prokuratorzy wielokrotnie skarżyli się na ich niekompetencję. – Dlatego nie dziwię się tej kontroli – mówi „Rz“. – Zdarzały się przypadki, gdy funkcjonariusze nie wzywali do siebie podejrzanych, a zmieniali treść stawianych im zarzutów.

Już ponad rok temu prokuratura sygnalizowała szefom Komendy Stołecznej, że jakość spraw przygotowywanych przez Okęcie jest bardzo niska. – Nie było żadnej reakcji na nasze wystąpienie – dodaje Kazimierczak.

Reklama
Reklama

Wyniki kontroli będą znane za kilka dni. Trafią m.in. do szefów Komendy Głównej i warszawskiej. Policjantów winnych zaniedbań czeka kara dyscyplinarna – od nagany do wydalenia ze służby.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

m.kozubal@rp.pl

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama