[b]Czy szykuje się Pan do opuszczenia fotela prezesa IPN? Krążą już nazwiska osób, które miałyby Pana zastąpić m.in. Pawła Machcewicza oraz Marka Lasoty – szefa oddziału krakowskiego IPN[/b]

[b]Janusz Kurtyka:[/b] Kadencja prezesa IPN upływa w grudniu 2010 roku. Oczywiście, znam pogłoski, jednak przynajmniej w części są one sterowaną daremną próbą wbicia klina w kierownictwo IPN. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do ustawy o IPN, która mówi, w jakim trybie wybieranych jest szef Instytutu oraz jakie stawia mu się wymagania. Jednym z nich jest apolityczność.

[b]Jak rozumiem uważa Pan, że Pawła Machcewicza, który jest członkiem gabinetu politycznego premiera, nie uważa Pan za osobę apolityczną?[/b]

Nie komentuję spraw personalnych, zaś to nazwisko zostało wymienione przez Pana.

[b]Może jednak sam Pan zrezygnuje ze stanowiska na znak protestu przeciw cięciu funduszy dla IPN?[/b]

To kolejna kolportowana ostatnio plotka. Nie rozważam rezygnacji.

IPN wykonuje swoje zadania. Budżet ubiegłoroczny wykonaliśmy w 99,7 proc. To jeden z najlepszych wyników pokazujący, że dobrze zaplanowaliśmy wydatki. Prawdą jest jednak, że Instytut znalazł się w bardzo ciężkiej sytuacji. Budżet, jaki nam przyznano na r. 2009 jest praktycznie na poziomie niezmienionym od roku 2007. Od tego czasu zadania IPN bardzo się zwiększyły. Znacznie wzrosły też koszty utrzymania instytucji - ceny tzw. mediów, koszty wynajmu etc. Tymczasem uchwalono nowe ustawy nakładające na nas nowe obowiązki bez wskazywania, z jakich środków mamy je finansować. Chodzi przede wszystkim o ustawę przewidującą wzrost wynagrodzeń dla prokuratorów (potrzeba na jej realizację ponad 2,3 mln zł) oraz tzw. ustawę dezubekizacyjną. Żeby zrealizować tylko tę drugą ustawę Instytyt musi dokonać sprawdzenia około 200 tysięcy ludzi. To oznacza, że musieliśmy powołać specjalną komórkę składającą się z 40-50 osób, która ma dokonać tej weryfikacji. Do tego potrzebne jest wynajęcie dodatkowych pomieszczeń i zakup sprzętu.

Od razu trzeba powiedzieć, że dokonanie tej weryfikacji w ciągu czterech miesięcy, jak zaplanował to parlament będzie bardzo trudne. My wnioskowaliśmy o termin półroczny. A Sejm pracuje nad kolejnymi aktami, które nałożą na IPN kolejne zadania by wymienić tylko ustawę o obywatelstwie, która przewiduje kolejne kwerendy w archiwach.W tej sytuacji być może będziemy musieli ograniczyć niektóre formy naszej aktywności. Na przykład musimy zawiesić do końca roku publikowanie katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Osoby, które nad tym pracowały musieliśmy skierować do pracy przy opracowaniu informacji dla zakładu emerytalno-rentowego MSW na potrzeby ustawy dezubekizacyjnej. Może się też zdarzyć, że będziemy zmuszeni do zawieszenia kwerend, jakie prowadzimy dla innych instytucji i osób, choć oczywiście będziemy robić wszystko by tak się nie stało.

[b]Z czego jeszcze musicie rezygnować?[/b]

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Projektem priorytetowym była dla nas digitalizacja naszych zasobów a przede wszystkim zapisów ewidencyjnych. To znacznie ułatwiłoby poszukiwanie dokumentów. Niestety z powodu braku funduszy praca ta znacznie się spowolni.

[b]Sławomir Cenckiewicz odchodząc z IPN ostrzegał przed tym, że Instytut będzie ukarany za publikację o Lechu Wałęsie. Czy te ograniczenia traktuje Pan jako karę?[/b]

Wolę myśleć, że jest to raczej skutek kryzysu ekonomicznego. Wizja państwa, w którym jakaś instytucja jest karana obcięciem funduszy za wydanie publikacji ważnej z powodów naukowych i społecznych jest mi z gruntu obca. To byłoby absurdalne.

[b]Prominentny polityk Platformy Sławomir Nowak sugeruje, że IPN powinien jeszcze bardziej zacisnąć pasa.[/b]

Minister Nowak nie pamięta zapewne, że nasz budżet to kropla w wydatkach państwa. A i tak już nasz pas jest bardzo zaciśnięty, zaś otrzymujemy ciągle nowe zadania.

[b]Wróćmy do sprawy Lecha Wałęsy. Gdański oddział Instytutu odmawia byłemu prezydentowi dostępu do akt powołując się na ustawowy zakaz dotyczący byłych Tajnych Współpracowników Służby Bezpieczeństwa.[/b]

Nie znam dokładnie tej sprawy. Nie sądzę jednak by było możliwe odebranie Lechowi Wałęsie dostępu do wszystkich akt. Dostaje je zresztą o wielu lat. To są tysiące stron.

Wiemy jednak, że Wałęsa ma utrudniony dostęp do niektórych dokumentów.Jeśli tak jest, to przypomnę, że można się od naszych decyzji odwoływać. W tej sprawie IPN zobowiązany jest działać ściśle wedle przepisów prawa.

[b]Czy Instytut po książce „SB a Lech Wałęsa” Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka ma podstawy, by uznawać Lecha Wałęsę za byłego Tajnego Współpracownika SB i odmawiać mu dostępu do dokumentów?[/b]

Niewątpliwe panowie Gontarczyk i Cenckiewicz w swojej książce udowodnili, że w pierwszej połowie lat 70. pan Lech Wałęsa był traktowany przez bezpiekę jako TW. To może rodzić konsekwencje prawne, jednak nie oznacza to braku dostępu do wszystkich dokumentów, nawet wytworzonych w początkach lat 70. Nie ma jednak na pewno przeszkód, by dostawała dokumenty powstałe w okresie, kiedy była rozpracowywana jako figurant. Te dwa okresy powinny być traktowane rozdzielnie.

[b]Ciągle powraca sprawa nowelizacji ustawy lustracyjnej. Jak podobają się Panu pomysły zgłaszane przez polityków?[/b]

Na razie nie dysponujemy żadnymi konkretnymi pomysłami w formie projektów ustaw. Jedyne co znamy, to opracowanie naukowe zamówione przez Platformę Obywatelską u prawników z UW. Nie słyszałem jednak by efekty wewnętrznej dyskusji zostały przekształcone w konkretny projekt ustawowy. Była co prawda publikacja „Gazety Wyborczej”, w której twierdzono, że projekt przewiduje likwidację kolegium IPN, odwołanie prezesa oraz wszystkich szefów oddziałów oraz naczelników wszystkich pionów merytorycznych w centrali i oddziałach. Wydaje mi się jednak, że to raczej przejaw myślenia życzeniowego Gazety. Nie sądzę by taki projekt przewidujący masową czystkę w Instytucie mógł się zrodzić w głowie jakiegoś polityka.

[b]Platforma jednak mówi o pełnym otwarciu archiwów.[/b]

Pojawiają się nawet pomysły umieszczenia wszystkich archiwaliów w internecie. Od razu trzeba powiedzieć, że wymagałoby to gigantycznych pieniędzy na digitalizację zbiorów. Jeżeli chodzi o otwarcie archiwów to trzeba powiedzieć, że zasób IPN ma charakter otwarty. Stopień dostępności dokumentów to prawdziwy ewenement w skali europejskiej. Każdy dziennikarz, każdy naukowiec może zamówić dowolne dokumenty. Obywatele mają też prawo otrzymania dokumentów ich dotyczących. Owszem bywają problemy ze znalezieniem niektórych dokumentów. Ale tu znowu wracamy do kwestii digitalizacji ewidencji. Prócz tego należy przygotować przewodniki archiwalne po zasobie. Obecnie to jedno z głównych zadań pionu archiwalnego. To znacznie ułatwi pracę. Na to jednak potrzeba czasu i pieniędzy.

[b]Niezupełnie każdy dziennikarz i naukowiec ma dostęp do dokumentów. Niedawno Trybunał Konstytucyjny podtrzymał wymóg uzyskania rekomendacji od redakcji lub placówki naukowej. Nie wszyscy dziennikarze i naukowcy są w stanie taką rekomendację zdobyć.[/b]

Musimy szanować orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie oznacza to jednak, że problemu nie ma. Możemy sobie wyobrazić osobę, która ma wykształcenie techniczne i chce napisać pracę historyczną. Uzyskanie rekomendacji przez taką osobę może być rzeczywiście trudne. A przecież istnieje prawdopodobieństwo, że taka osoba może stworzyć wartościowe dzieło, nawet uprawniające do tytułu naukowego. Niestety bez rekomendacji ma drogę zamkniętą.

[b]Część zwolenników lustracji uważa, że przy obecnej linii orzecznictwa sądów, które przyjmują za dobrą monetę zapewnienia byłych SB, że fałszywie rejestrowali swoich TW nie ma sensu.[/b]

Ostatnia nowelizacja ustawy lustracyjnej nie zmieniła zasad lustracji. Poszerzyła ona katalog osób, które podlegają lustracji. Mechanizm polegający na składaniu oświadczeń lustracyjnych i badaniu ich przez organ państwa (obecnie Biuro Lustracyjne IPN) a następnie sąd został utrzymany. Sądy w Polsce są niezawisłe, a ich orzecznictwo w tych sprawach jest już utrwalone.

[b]IPN był ostatnio krytykowany za przeprowadzenie ekshumacji generała Władysława Sikorskiego. Padły zarzuty, że było to działanie niepotrzebne, a nawet propagandowe.[/b]

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Ekshumacja miała głęboki sens. To jedna z najbardziej zagadkowych śmierci w historii Polski. Śmierć premiera i naczelnego wodza w decydującym roku wojny wymaga wyjaśnienia. Ta ekshumacja i badania powinny były zostać przeprowadzone już dawno. Dzięki temu odpowiedzieliśmy na dwa zasadnicze pytania: wiemy, że w grobie znajdowały się rzeczywiście zwłoki generała oraz, że śmierć poniósł on na skutek katastrofy lotniczej. Fakt, że gen. Sikorski zginął w katastrofie nie oznacza oczywiście, że katastrofa była przypadkowa. Okoliczności katastrofy wciąż wymagają wyjaśnienia.

[b]Dużo emocji budziła ostatnio też kwestia zarejestrowania nuncjusza apostolskiego abp Józefa Kowalczyka jako Kontaktu Informacyjnego o pseudonimie Cappino. Pojawiły się zarzuty, że IPN nie udostępnił Kościelnej Komisji wszystkich dokumentów.[/b]

Komisja Historyczna musi prowadzić kwerendę własnymi siłami. Nie może oczekiwać, że otrzyma wszystkie dokumenty, jakie zgromadzono na temat danej sprawy. Historycy pracujący w naszych archiwach wiedzą, że udostępniane przez nas informacje o charakterze ewidencyjnym są tylko wstępem do dalszej pracy. Jeżeli nie zachowały się np. teczki personalne czy teczki obiektowe, dokumentów trzeba szukać gdzie indziej na przykład w sprawach obiektowych dotyczących kręgów, w jakich obracała się dana osoba. Dokumenty, które ujawniły media zostały odnalezione w nieuporządkowanych aktach administracyjnych wywiadu, o które Komisja Historyczna nie prosiła.

[b]Pod koniec stycznia odwołał Pan ze stanowiska szefa delegatury IPN w Olsztynie. Przyczyn nie podano. Jednak jak ustaliła „Rz” Norbert Kasperek miał wykorzystywać swoją funkcję oraz wiedzę z archiwum do osobistych rozgrywek.[/b]

Zastrzeżenia co do naczelnika Kasperka miały rzeczywiście poważny charakter. Był on uważany od dłuższego czasu za najgorszego szefa placówki IPN w terenie. Nie miał on umiejętności kierowania zespołem. Moje wątpliwości zaczęły narastać, kiedy dowiedziałem się, że pan Kasperek podpisał apel w obronie prezydenta Czesława Małkowskiego, który stracił stanowisko po tym jak postawiono mu zarzuty o molestowanie seksualne i gwałt. W tym samym czasie dowiedziałem się, że pan Kasperek był częścią środowiska, które usiłowało nadawać ton wydarzeniom w Olsztynie. Nie mogłem tolerować takiej sytuacji. Szef placówki IPN powinien zachowywać dystans do polityki i nie może czuć się aktorem w lokalnej grze. W tej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna.

[b]Reforma nauczania zakłada znaczne ograniczenie roli historii w szkołach. Co Pan na ten temat sądzi?[/b]

W tej sprawie mogę wypowiedzieć się jako historyk, nie zaś prezes IPN. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że ograniczenie nauczania historii to olbrzymi błąd. Historia obok nauczania języka polskiego i matematyki powinna być absolutnym kręgosłupem procesu formowania obywatela. Zaprzestanie nauczania historii w I klasie liceum spowoduje, że za kilka lat przyszli antagoniści, uczestnicy debaty publicznej nie za bardzo będą wiedzieli, jakich używać argumentów by pokazać różnice podchodzenia do polskiej tradycji czy przeszłości w ogóle. Te propozycje są bardzo niebezpieczne i w praktyce oznaczają zerwanie tradycji formowania Polaka i obywatela, sięgającej jeszcze czasów Szkoły Rycerskiej. Wtedy to Polska zaczęła się podnosić z upadku epoki saskiej. Ponowne przemyślenie tych zmian byłoby bardzo wskazane.