Weinstein odpowiada przed sądem za zgwałcenie kobiety w pokoju hotelowym w Nowym Jorku w 2013 roku i zmuszenie innej kobiety do seksu oralnego w swoim apartamencie na Manhattanie w 2006 roku.
Adwokaci Weinsteina i sam producent chcieli oddalenia wszystkich zarzutów wobec niego, ale sędzia James Burke odrzucił ten wniosek.
Weinstein nie odzywał się po przybyciu do sądu.
Prawnicy Weinsteina twierdzą, że jego sprawa jest "nieodwracalnie skażona" (ang. irreparably tainted) przez zachowanie nowojorskiego policjanta, Nicholas DiGaudio, który miał "ingerować w zeznania świadka i oskarżycielki".
Prokuratura twierdzi jednak, że dysponuje dowodami, które pozwalają na sądzenie Weinsteina, niezależnie od oskarżeń pod adresem DiGaudio.
Weinsteinowi postawiono sześć zarzutów kryminalnych: dwa zarzuty napaści seksualnej, jeden zarzut "kryminalnego aktu seksualnego pierwszego stopnia" i zarzuty gwałtu pierwszego i trzeciego stopnia. Jeden zarzut został w październiku wycofany.
Za pięć stawianych mu zarzutów Weinsteinowi grozi od 10 lat więzienia do dożywocia.
Weinstein utrzymuje, że jest niewinny.
Sprawa Weinsteina zaczęła się 5 października 2017 roku, gdy "The New York Times" opublikował artykuł, w którym pojawiło się wiele zarzutów wobec Weinsteina. Wśród osób, które twierdziły, że padły jego ofiarą była m.in. znana aktorka Ashley Judd.
Weinstein przepraszał każdą z kobiet, które stawiały mu zarzuty za swoje zachowanie i "ból", jaki im sprawiał, ale podkreślał, że nie złamał prawa.