Jak poinformował oficer dyżurny straży pożarnej we Wrocławiu, ogień pojawił się chwilę przed godziną 4 rano w mieszkaniu na czwartym piętrze.

W czasie pożaru w lokalu było pięć osób: czterech mężczyzn i jedna kobieta. Jeden z mężczyzn po przebudzeniu zauważył ogień w pomieszczeniu.

Mężczyzna zdołał wybiec z mieszkania i wezwał pomoc. Trafił do szpitala z objawami zatrucia czadem.

Strażacy wchodząc do środka znaleźli przy drzwiach najpierw kobietę, a potem trzy kolejne osoby. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować.

Straż informuje, że przyczyną śmierci wszystkich czterech osób było najprawdopodobniej zaczadzenie. Wyjaśni to sekcja zwłok, która ma być przeprowadzona w przyszłym tygodniu.

Jak mówili strażacy w mieszkaniu było mnóstwo m.in. gazet, książek czy sztucznych opakowań.

Ogień nie wydostał się poza to mieszkanie, dlatego ewakuacja innych lokatorów nie była konieczna. W mieszkaniu było bardzo duże zadymienie.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że pożar spowodował niedopałek papierosa lub nieprawidłowo działający piecyk, którym dogrzewali się domownicy.

- Ognia właściwie nie było widać. Wszędzie było za to mnóstwo dymu – opowiadali mieszkańcy kamienicy przy Kleczkowskiej lokalnemu portalowi gazetawroclawska.pl.

Na miejscu tragedii wciąż pracują policja i prokurator. Oni też będą wyjaśniać przyczyny tragedii.

Z danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wynika, że od 1 października 2018 roku do wczoraj w całym kraju zaczadzeniu uległo 1334 osoby, w przypadku 32 było to zatrucie śmiertelne.