Jak poinformował oficer dyżurny straży pożarnej we Wrocławiu, ogień pojawił się chwilę przed godziną 4 rano w mieszkaniu na czwartym piętrze.
W czasie pożaru w lokalu było pięć osób: czterech mężczyzn i jedna kobieta. Jeden z mężczyzn po przebudzeniu zauważył ogień w pomieszczeniu.
Mężczyzna zdołał wybiec z mieszkania i wezwał pomoc. Trafił do szpitala z objawami zatrucia czadem.
Strażacy wchodząc do środka znaleźli przy drzwiach najpierw kobietę, a potem trzy kolejne osoby. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować.
Straż informuje, że przyczyną śmierci wszystkich czterech osób było najprawdopodobniej zaczadzenie. Wyjaśni to sekcja zwłok, która ma być przeprowadzona w przyszłym tygodniu.
Jak mówili strażacy w mieszkaniu było mnóstwo m.in. gazet, książek czy sztucznych opakowań.
Ogień nie wydostał się poza to mieszkanie, dlatego ewakuacja innych lokatorów nie była konieczna. W mieszkaniu było bardzo duże zadymienie.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że pożar spowodował niedopałek papierosa lub nieprawidłowo działający piecyk, którym dogrzewali się domownicy.
- Ognia właściwie nie było widać. Wszędzie było za to mnóstwo dymu – opowiadali mieszkańcy kamienicy przy Kleczkowskiej lokalnemu portalowi gazetawroclawska.pl.
Na miejscu tragedii wciąż pracują policja i prokurator. Oni też będą wyjaśniać przyczyny tragedii.