Reklama

Tajemnice czarnych skrzynek

Pytania po katastrofie. Zapisy rejestratorów od poniedziałku w kraju. Mogą wyjaśnić największe zagadki tragedii pod Smoleńskiem

Publikacja: 30.05.2010 21:52

Tajemnice czarnych skrzynek

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Jerzy Miller, szef MSWiA, który jest też przewodniczącym Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, odbierze w poniedziałek od Rosjan zapisy rozmów utrwalone w jednej z czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa. Będą to stenogramy dokumentujące ostatnie 30 minut lotu.

– Te materiały przybliżą nas do prawdy o przyczynach katastrofy – ocenia kpt. Robert Zawada, były pilot wojskowy, dziś cywilny i ekspert sejmowej komisji. – Będzie wiadomo, co dokładnie działo się w kabinie, ale też, co równie ważne, jakie komunikaty przekazywał załodze kontroler z wieży w Smoleńsku.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział na konferencji, że po zapoznaniu się ze stenogramami przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego materiał zostanie przedstawiony opinii publicznej. Terminu nie podał. Przekazanie stenogramów ma się odbyć w siedzibie MAK – rosyjskiej komisji badającej katastrofę. Tam czarne skrzynki zostaną odpieczętowane, a ich zawartość przegrana na polskie nośniki cyfrowe. Kwiatkowski liczy, że prócz stenogramów Miller przywiezie zapis w postaci nośnika magnetycznego z nagranymi rozmowami.

Od tragedii pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób, niebawem miną dwa miesiące. Badają ją prokuratury i komisje: polska i rosyjska. Ale pytań jest wciąż więcej niż odpowiedzi.

Już na starcie pojawiały się wciąż nie rozwiane wątpliwości: o podstawy prawne badania przyczyn katastrofy. Rząd oparł się na konwencji chicagowskiej (o międzynarodowym lotnictwie cywilnym – red.). Nie skorzystał – co ujawniła "Rz" – z polsko-rosyjskiego porozumienia z 7 lipca 1993 r., które pozwala na wspólne badanie katastrof lotniczych. Tymczasem mimo zapewnień o dobrej pracy strony rosyjskiej wyszłona jaw, że niedokładnie przeszukano teren katastrofy. Dziennikarze i turyści znajdowali przedmioty należące do ofiar. Interweniował minister Kwiatkowski. Rosja zgodziła się, by do Smoleńska przyjechali polscy archeologowie – jednak do tej pory im się to nie udało.

Reklama
Reklama

 

 

Najwięcej informacji, jakie dotarły do opinii publicznej, dotyczy błędów załogi. Mówił o nich – w "Rz" – Edmund Klich, polski przedstawiciel przy MAK.

Tu -154 wyleciał z Warszawy z 27-minutowym opóźnieniem. Widoczność wynosiła 200 – 400 m, a ostrzeżenia o mgle przekazywali załodze dwukrotnie m.in. kontrolerzy z wieży w Smoleńsku. Cztery minuty przed katastrofą o 200-metrowej widoczności ostrzegła Tu -154 załoga polskiego jaka -40, który godzinę wcześniej tu wylądował. Ale piloci zniżyli się na tzw. wysokość decyzji, czyli 100 m, a potem zniżali się nadal. Jak mówił Klich, wymieniali komendy: 90 m, 80 m i świadomie – jak twierdził – zeszli do 20 m nad ziemią. Poza tym w kokpicie w końcówce lotu był szef Sił Powietrznych, gen. Andrzej Błasik. To zdaniem niektórych ekspertów mogło pilotów zestresować.

Ostatecznie samolot zahaczył skrzydłem o drzewo i o godz. 8.41 i sześć sekund ok. 1100 m do pasa startowego runął.

MAK i Edmund Klich wskazywali: piloci zlekceważyli ostrzeżenie z systemu TAWS, który na 18 s przed tragedią alarmował, że są blisko ziemi. Inny błąd: do lądowania podchodzili na autopilocie. Kolejny: złe wyszkolenie.

Reklama
Reklama

Według ekspertów rosyjskiego dziennika "Kommiersant", gdy przed lotniskiem Tu -154 leciał nad wąwozem i ziemia zaczęła "uciekać w dół", nawigator wpadł w panikę i informował, że idą powyżej kursu i nie trafią na pas. Pilot miał zwiększyć prędkość zniżania dwukrotnie (do 8 m/s). A gdy parów się skończył i zaczęło się zbocze wzgórza, piloci "zapomnieli o zwiększonej prędkości zniżania". Mieli nie słuchać kontrolera z ziemi. Ile w tej wersji jest prawdy?

– Nawet jeśli piloci popełnili błąd, gdy samolot za szybko się zniża, wieża winna reagować – mówi "Rz" rosyjski pilot.

 

 

MAK niewiele uwagi poświęciła za to korespondencji wieża–pokład Tu -154. Bez odpowiedzi pozostało kluczowe pytanie: dlaczego Rosjanie nie zamknęli lotniska mimo gęstej mgły? Nieoficjalne tłumaczenia, że kontroler nie ma prawa zakazać lądowania, nie przekonują.

Kolejna tajemnica: dlaczego samolot tak daleko od pasa startowego był na wysokości 100 m, a kontroler nie reagował, choć widział to już na dwa kilometry przed lotniskiem? – Kontroler po to jest w wieży, by reagować na błędy pilota i je korygować – mówi "Rz" były pilot. – Nawet jeśli dowódca decyduje się lądować wbrew rozsądkowi, wieża powinna pomóc mu wylądować.

Reklama
Reklama

Inne pytanie: dlaczego kontroler, dopiero gdy samolot znalazł się poniżej 100 m, wydał komendę "horyzont!" wzywającą do wyrównania lotu? Eksperci, na których się powołuje "Kommiersant", przekonują, że spóźnienie nie miało znaczenia, a kontroler nie musiał nic mówić, bo przyrządy w samolocie precyzyjniej określają wysokość. – Komenda padła za późno, gdy kontroler stracił sygnał Tu -154 na wskaźniku radarowym – mówi płk Piotr Łukaszewicz, pilot.

W raporcie MAK nie ma słowa o infrastrukturze lotniska. Tymczasem "Rz" dotarła do informacji, z których wynika, że jedna z radiolatarni, które pomagają załodze wylądować, mogła być niesprawna.

 

 

Z odbiorem sygnału z radiolatarni położonej 1100 m od początku pasa – jak ustaliła "Rz" – miała kłopoty załoga jaka-40. Jego dowódca, por. Artur Wosztyl, narzekał, że sygnał z niej przerywał i musiał się kierować wskazaniami innej, oddalonej 6 km od pasa. Czarne skrzynki Tu -154 potwierdzają, że urządzenia samolotu namierzyły obie radiolatarnie. Ale czy sygnał działał potem prawidłowo? – Jeśli był przerywany i piloci Tu -154 raz go mieli, raz nie, mogło to wpłynąć na to, że nie byli w osi pasa – uważa kpt. Zawada.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama