[b] Rz: W drugim procesie prokuratura Rosji zażądała dla Michaiła Chodorkowskiego 14 lat więzienia. Jak pani zareagowała na te doniesienia?[/b]
[b]Marina Chodorkowska:[/b] Siedmioletnia odsiadka syna mnie zahartowała. Trzymam się.
[b] Pani syn miał wyjść na wolność już w przyszłym roku. Wierzyła pani, że tak się stanie?[/b]
Nie. W zeszłym roku rozpoczął się drugi proces, co oznacza, że wydano rozkaz, by trzymać go nadal w więzieniu.
[b]Ale po dojściu do władzy prezydenta Dmitrija Miedwiediewa liczyła pani, że syna wypuszczą.[/b]
Tak. Miedwiediew nie podejmował decyzji o areszcie Miszy. Nie uczestniczył w rozkradaniu koncernu naftowego Jukos. Żadnych udziałów w nim nie posiada. Był z dala od tej sprawy. Nadzieję dawały jego wypowiedzi w stylu „lepsza wolność niż niewola”, „trzeba przejmować europejskie wartości”, „praworządność”. Ale to były tylko puste hasła. Miedwiediew podpisał przepisy, że ludzie oskarżeni o przestępstwa gospodarcze nie powinni siedzieć w areszcie. Ale nikt ich nie respektuje. Nadzieje na zmiany topniały z każdym dniem.
[b]Pani syn ciągle zagraża władzom na Kremlu? Mógłby wystartować w wyborach, wspierać opozycję?[/b]
Władimir Putin zamierza zostać prezydentem jeszcze na 12 lat (dwie kadencje – red.). Najwyraźniej nie chce, by w tym czasie Chodorkowski był gdzieś w pobliżu. Mimo że nie stanowi on żadnego politycznego zagrożenia dla Kremla.
[b] Michaił Chodorkowski został aresztowany w 2003 roku. Zarzut: kradzież akcji Jukosu i niepłacenie podatków. Zrobił to? Miała pani wątpliwości?[/b]
Nigdy. Znam swojego syna. Miał bardzo profesjonalny zespół prawników i swoje decyzje przemyślał bardzo dokładnie. Mówił: przed podjęciem każdej decyzji skonsultuj się dziesięć razy z każdym, z kim tylko to będzie możliwe. Poza tym pieniądze nie były celem w jego życiu. Celem była praca. Chciał coś osiągnąć.
[b] Rozmawiała pani o sytuacji syna z Putinem?[/b]
Bóg mi tego oszczędził. Nie chciałabym. Nie wiedziałabym nawet, o czym z nim rozmawiać.
[b] Może warto byłoby zapytać, dlaczego syn trafił do więzienia?[/b]
Doskonale wiem dlaczego. Misza pierwszy powiedział Putinowi, że biznes w Rosji nie może normalnie funkcjonować z powodu potężnej korupcji. Dziś mówi o tym otwarcie prezydent Miedwiediew. Wtedy wywołało to ogromne oburzenie i gniew. Od tego się zaczęło.
[b] Na jaką decyzję sądu w drugim procesie pani liczy?[/b]
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Werdykt nie zależy od sądu. Decyzja zapadnie na górze. Pewnie jeszcze sami nie zdecydowali, co z tym zrobić. Mój syn siedzi z powodów politycznych. Proszę, nie zapominajcie o nim. Jego los to przyszłość młodych pokoleń w naszym kraju.
[b]Jak się czuje syn?[/b]
Stara się nie poddawać. Nie narzeka. Mówi: „człowiek musi mieć nadzieję”. Bardzo pogorszył mu się wzrok, bo przebywa w zamkniętym pomieszczeniu. Kilkakrotnie wymienialiśmy mu okulary.
[b] Jak radzi sobie rodzina Chorodkowskiego w Rosji?[/b]
– Żyjemy sprawami liceum, które założył w 1994 roku. Przebywa w nim 180 dzieci: sieroty, dzieci z ubogich rodzin, które straciły bliskich w zamachach i innych nieszczęściach. Życie ich sprawami dodaje nam sił.
[b] A pani wnuki? Jak się czują?[/b]
Bliźniaki Gleb i Ilia chodzą do szkoły. Córka Michaiła uczy się w Instytucie. Ma 19 lat i mówi: „Dotąd nie mogę zrozumieć, dlaczego taki los spotkał mojego ojca. Nie mieści mi się w głowie”. Chłopcy mają po 11 lat i praktycznie nie pamiętają ojca. Chodzą do więzienia na widzenia z nim, widzą człowieka za szklaną szybą.
[b]Współpracownicy biznesowi Chodorkowskiego z Jukosu pamiętają o was?[/b]
Część ludzi z wyższych stanowisk pozostała na uboczu. Pracownicy niższego szczebla chodzą na rozprawy do sądu. Odwiedzają nas. Jeśli chorujemy, przynoszą nam jedzenie.
[b] Na Zachodzie Chodorkowski ma znacznie więcej zwolenników niż w Rosji. Dotyczy to także zwykłych ludzi. Dlaczego tak się dzieje?[/b]
Nie zgadzam się z tą tezą. Mój syn ma poparcie także w Rosji. Liczba osób, które nam współczują, wzrosła w ciągu półtora roku, odkąd trwa drugi proces. Ludzie mają dostęp do obiektywnej informacji pojawiającej się w Internecie. Dzwonią do radia, dzielą się opiniami. Ich stosunek do sprawy mojego syna się zmienia.
[ramka]Marina Chodorkowska przebywała wczoraj w Warszawie. Spotkała się m.in. z ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim i wicemarszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim[/ramka]