Reklama

Rosja nie chce zbliżenia Ukraina–UE

Paweł Zalewski - eurodeputowany (PO) zajmujący się stosunkami z Ukrainą

Publikacja: 22.06.2011 03:03

Rz: Czy prezydent Wiktor Janukowycz zmienił zdanie i chce wprowadzić swój kraj do NATO?

Paweł Zalewski: Nie, sądzę, że zdania nie zmienił, i nie ma żadnych faktów, które by na to wskazywały. Inaczej niż w przypadku ustaw mówiących o dążeniu do integracji z Unią Europejską. To są konkretne przepisy, które jest zobowiązany wykonywać ukraiński rząd. Co nie oznacza, że Janukowycz nie jest zainteresowany współpracą z NATO. Widać zresztą, że jest przez Zachód traktowany poważnie, że podczas swojej wizyty w Warszawie prezydent USA Barack Obama znalazł czas, by się z nim spotkać. Ameryka najwyraźniej dostrzega w Ukrainie poważnego partnera w Europie Wschodniej, a Janukowycz chce tę szansę wykorzystać.

Skąd więc artykuł w „Kommiersancie"?

Powód jest jeden: Moskwa nie chce dopuścić do podpisania umowy o strefie wolnego handlu między Ukrainą a UE. To gra o wielką stawkę. W tym artykule i słowach przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej Rosji Konstantina Kosaczowa widać otwarte groźby.

Czego chce Rosja?

Reklama
Reklama

Przede wszystkim pragnie przekonać Kijów, by wstąpił do unii celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. A to po prostu uniemożliwiłoby powstanie strefy wolnego handlu Ukraina – UE. Rosjanie mają pełną świadomość, że zbliżenie Ukrainy z Unią spowoduje, iż kraj ten po prostu „odpłynie" od Rosji. I że wówczas to Rosja będzie musiała nadrabiać standardy, jakie dzięki temu zbliżeniu przyjęła Ukraina.

Czy można się spodziewać dalszych działań rosyjskich w tym kierunku?

Niestety tak. Nawet prowokacji. Niedawno podczas spotkania z ukraińskim premierem Mykołą Azarowem szef rosyjskiego rządu Władimir Putin powiedział wprost: jeśli Kijów nie zdecyduje się na przystąpienie do unii celnej, utrzymany zostanie zabójczy dla ukraińskiej gospodarki mechanizm cen gazu i w efekcie pod koniec roku cena ta może wynieść 500 dolarów za 1000 metrów sześciennych, a więc dwukrotnie więcej, niż na przykład płacą Niemcy! Ale ten szantaż na szczęście się nie powiódł.

Co w tej sytuacji może i co powinna zrobić Unia Europejska?

Musimy pamiętać, że ze zbliżenia Ukraina – UE korzyści odniosą obie strony, a więc także Unia. Kijów nie może więc być pozostawiony sam wobec działań rosyjskich.

—rozmawiał Piotr Kościński

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama