Firmy lub organizacje zgłaszające się do konkursu na wynajem lokalu przy ul. Marszałkowskiej 10/16, w którym działał Bar Prasowy, muszą zobowiązać się do tego, że nadal w tym miejscu prowadzony będzie bar mleczny.
Całkiem coś nowego
Taką decyzję podjął wczoraj zarząd dzielnicy. – Musimy teraz dopracować warunki konkursu. To będzie nowy projekt. Nigdy jeszcze takiego nie robiliśmy – mówi rzeczniczka Śródmieścia Urszula Majewska.
Gdy już kryteria zostaną ustalone, dzielnica skonsultuje je z Izbą Skarbową, sprawującą nadzór nad dotowanymi przez państwo barami mlecznymi.
Wiadomo już, że najemca zapłaci za wynajem mniej, niż gdyby startował w „otwartym" konkursie. Zamiast co najmniej 60 zł za mkw. cena wywoławcza będzie wynosiła 12 zł. – Planujemy postawić kilka dodatkowych warunków – tłumaczy Urszula Majewska.
Chodzi o to, by bar był dostępny dla osób niepełnosprawnych i wózków dziecięcych. Urzędnicy chcą też, aby rodzice posiadający dzieci mieli możliwość ich przewijania, a mamy karmienia piersią. W lokalu ma pojawić się także kącik dla maluchów.
Dzielnica ma też sugestie, których najemca nie musi brać pod uwagę. W nowym barze mlecznym mógłby znaleźć się m.in. bezpłatny dostęp do Internetu. Dzielnica proponuje, by nowy najemca organizował tam też wydarzenia kulturalne, np. wieczory autorskie.
Gorzka radość
W ostatnim czasie z kulinarnej mapy miasta zniknęły m.in. Karaluch – bar przy Uniwersytecie Warszawskim czy Średnicowy w Al. Jerozolimskich zamknięty przez sanepid. Na wieść o zamknięciu Prasowego zawrzało. Jego miłośnicy zaprotestowali przeciwko likwidacji, sami go sobie otwierając i sprzedając jedzenie. Gotowanie jednak nie trwało długo, bo po dwóch godzinach do baru weszli urzędnicy Zarządu Gospodarki Nieruchomościami. Wezwano też policję. Obywatelska akcja wywołała sporo zamieszania. Odniesienia do niej pojawiły się na deskach teatru, w przedstawieniu „Kto zabił Alonę Iwanowną?" Michała Kmiecika.
– Decyzja urzędników pokazuje, że społeczne inicjatywy mogą zmienić sposób myślenia władz miasta. Mam nadzieję, że będzie to początek zmian – ocenia Joanna Erbel, socjolog zaangażowana w obronę Baru Prasowego. Jednocześnie podkreślają absurdalne działanie urzędników. – Już dawno na zlecenie urzędu dzielnicy przeprowadzono badania, z których wynikało, że osobom mieszkającym w Śródmieściu zależy, aby w dzielnicy powstawały bary mleczne – wspomina Karol Haratyk. – Potrzeba było niekonwencjonalnego protestu i trzech miesięcy dyskusji z urzędnikami, aby zrealizowali coś dla mieszkańców.
Jednak na mapie Warszawy pojawiają się nowe bary mleczne. Jutro przy ul. Bagatela 15 otwarty zostanie bar Mleczarni Jerozolimskiej.