Prokuratura wojskowa nie zgodziła się, by amerykański specjalista Michael Baden wziął udział w sekcjach zwłok Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki, którzy zginęli w Smoleńsku. W piątek senator PiS Beata Gosiewska relacjonowała posłom z zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej, jak wyglądały kulisy tej odmowy.
– Prokuratorzy używali wszelkich możliwych argumentów. Mówili, że polscy biegli poczują się obrażeni. Okazało się to nieprawdą – mówiła wdowa po Przemysławie Gosiewskim.
Dodała, że prokuratura nie zgodziła się też na to, by prof. Baden zbadał ciała już po polskich biegłych. – W dniu ekshumacji mego męża prokurator Ireneusz Szeląg straszył mnie, że grozi mi za to odpowiedzialność karna za zbezczeszczenie zwłok mojego męża – opowiadała.
Jak twierdzi, było widać, że to ze względu na Rosjan prokuratorzy obawiają się udzielić zgody na udział w sekcji specjalisty z USA. – Szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Jan Artymiak powiedział: „Rosja jest suwerennym państwem i, muszę pani to powiedzieć, mocarstwem" – relacjonowała Gosiewska.
Dodała, że płk Szeląg w pewnym momencie bardzo emocjonalnie zwrócił się do niej. – Powiedział: „ja wiem, że wy myślicie, że jestem na usługach obcego mocarstwa, ale to nieprawda". Byłam zdumiona, bo nigdy nikt z nas nie sformułował takiego zarzutu – mówiła senator. Zapewniała, że sama bardzo wysoko ocenia pracę prokuratorów, którzy bezpośrednio prowadzą postępowanie, ale uważa, że naciskają na nich przełożeni.
Michael Baden to uznany specjalista. Brał udział m.in. w sekcji zwłok prezydenta Johna Kennedy'ego 14 lat po jego śmierci i odkrył błędy popełnione w czasie pierwszej sekcji. W piątek też był gościem zespołu kierowanego przez posła PiS Antoniego Macierewicza.
– W USA republikanie i demokraci się nienawidzą. Ale po zamachu na WTC robiono wszystko, by pomóc rodzinom bez względu na podziały polityczne. W głowie się nie mieści, że jakieś państwo może uważać, iż jest właścicielem ciała swojego obywatela. To nie jest średniowiecze – mówił Baden.
Poinformował, że wielokrotnie bywał na prośbę rodzin niezależnym biegłym w innych krajach. – Rządy były niechętne moim badaniom, ale nigdy nie odmówiono rodzinom, bym wziął udział w sekcji. Z odmową po raz pierwszy w mojej karierze spotkałem się w Polsce – mówił.
Uznał za błąd już to, że Polacy na żądanie Rosjan zabronili rodzinom otwierać trumny po ich przywiezieniu do Polski. – Odmówić otwarcia trumny można tylko, gdy jakaś osoba umrze na zakaźną chorobę i istnieje niebezpieczeństwo, że wydostaną się zarazki. Tutaj mieliśmy do czynienia z ofiarami katastrofy lotniczej – mówił prof. Baden.
Obalał też słynną tezę Rosjan, że zmarły w katastrofie gen. Andrzej Błasik był pijany. – Jeśli alkohol był we krwi, to powinien być również w wątrobie. W wątrobie go nie było. Możliwe więc, że krew i wątroba nie pochodziły od tej samej osoby – wyjaśniał. Stwierdził też, że rzeczą normalną jest, iż na skutek procesów pośmiertnych w organizmie podczas fermentacji cukrów pojawia się alkohol.
Po posiedzeniu komisji próbowaliśmy uzyskać komentarz rzecznika prokuratury wojskowej do zarzutów po adresem śledczych. Nie odpowiedział na naszą prośbę o kontakt.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora c.gmyz@rp.pl