Tak niestety jest. Ci, którzy dawniej zdawali egzaminy, kiedyś umieli więcej niż dzisiejsi kursanci, ale już dawno wszystko zapomnieli, popadli we wtórny analfabetyzm. Kierowcy np. powszechnie wyprzedzają na pasach dla pieszych, nawet wtedy, gdy na sąsiednim pasie inny pojazd zatrzymuje się, by puścić przechodniów.
Ale czy to na pewno wynika z niewiedzy?
Oczywiście. Zatrzymani przez policjantów tłumaczą, że nic złego nie zrobili, bo jechali przecież innym pasem ruchu, więc – według nich – to nie było wyprzedzanie czy omijanie. Kierowcy mają pretensje, że są karani, a nie zdają sobie sprawy, jak wielkie zagrożenie stanowią na drodze. Nie chodzi więc tylko o brak znajomości przepisów, ale też o brak jakiejkolwiek refleksji.
Co o przepisach wie przeciętny kierowca?
Na pewno to, że na świetle czerwonym należy się zatrzymać, ale już nie bardzo wie, o co chodzi z tym żółtym. Zna znak ustąp pierwszeństwa, ale już przy znaku stop jest problem, bo nie wie, gdzie dokładnie należy stanąć. To przekłada się też na korki w mieście: kierowcy często uważają, że stojąc w korku, powinni zachować większy odstęp, a to jest tamowanie ruchu. Odstęp należy zachować podczas jazdy, a nie podczas stania na czerwonym świetle.
Jednak chyba z naszą kulturą jazdy jest coraz lepiej...