Reklama

Ameryka już nie chce być policjantem świata

Nikt dziś nie chce brać odpowiedzialności za cały świat. Amerykanie po prostu wiedzą już, że to nie jest możliwe - mówi Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, politolog, wykładowca WAT, publicysta tygodnika „w Sieci"

Publikacja: 26.02.2014 04:00

Amerykanie planują zmniejszenie sił zbrojnych do stanu sprzed ?II wojny światowej. To dobry pomysł?

Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Ta redukcja nie byłaby tak znacząca, jak to na pierwszy rzut oka wygląda, bo dotyczyłaby tylko wojsk lądowych, a nie całych sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. A pamiętajmy też, że pojęcie wojsk lądowych się zmieniło – przed wojną w jego skład wliczano część lotnictwa. Dziś zaś lotnictwo jest  osobnym rodzajem sił zbrojnych, i – podobnie jak w marynarce wojennej – nie będzie w nim cięć.

Czy w ogóle da się porównać potencjał obronny USA sprzed wojny do dzisiejszego?

Nawet po przeprowadzeniu ostrego planu cięć łączny potencjał wojskowy USA, także mierzony liczbą ludzi, pozostałby większy niż 80 lat temu. A zdolność bojowa wojsk amerykańskich jest jeszcze większa, bo istnieje wiele rodzajów broni i wyposażenia – choćby satelity – których wtedy nie było, a dziś są one częścią potęgi wojskowej Stanów Zjednoczonych.

Ameryka nie chce już być „policjantem świata"?

Reklama
Reklama

Amerykanie od dawna nie chcą być „policjantem świata", rzadko używają tego określenia, a jeśli już, to ironicznie. Chcą – zarówno administracja Obamy, jak i główny nurt republikański – jeszcze większej roli USA w świecie, ale skupionej na innych priorytetach. Nikt dziś nie chce brać odpowiedzialności za cały świat. Amerykanie po prostu wiedzą już, że to nie jest możliwe.

Czy USA wydają na obronę kwoty proporcjonalne do swoich interesów na całym świecie?

Wydają za mało. Ostatnie redukcje wydatków na obronność były zresztą skutkiem przypadku. Administracja Obamy wpisała je do tymczasowej ustawy budżetowej, sądząc, że groźba tak dużych cięć skłoni partie do kompromisu. Tymczasem taki budżet na wojsko niespodziewanie został zatwierdzony i jest realizowany. Ale i tak procent PKB przeznaczany na wojsko i obronność jest dużo wyższy w USA niż w innych państwach NATO.

Ale aż trzykrotnie niższy niż choćby w latach 50.  za czasów prezydenta Eisenhowera...

To prawda, ale świat się bardzo zmienił. Wydatki z tamtych czasów nie są dzisiaj niezbędne, choć poziom wyższy od obecnego, powiedzmy o połowę, byłby jak najbardziej korzystny.

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama