Reklama

Falenta skarży się na zatrzymanie

Biznesmen podejrzany ?o udział w nielegalnych podsłuchach żali się na zatrzymanie, zabranie rzeczy ?i środki zapobiegawcze. Sąd oceni, czy ma rację.

Publikacja: 02.07.2014 04:28

Marek Falenta

Marek Falenta

Foto: Fotorzepa, Rob Robert Gardziński

Funkcjonariusze ABW tydzień temu weszli do domu Marka Falenty w Konstancinie, przeszukali go, zabrali nośniki elektroniczne, a biznesmena zatrzymali. Nazajutrz usłyszał zarzuty współudziału w nielegalnym podsłuchiwaniu polityków. On sam uważa, że podjęte wobec niego środki były niesłuszne, i chce, by ocenił to sąd.

– Składamy trzy zażalenia: na zatrzymanie, zabranie rzeczy oraz zastosowanie nieadekwatnych do sytuacji środków zapobiegawczych – mówi „Rz" mec. Grzegorz Radwański, pełnomocnik biznesmena.

Prokuratura twierdzi, że przez rok podsłuchiwanych było kilkadziesiąt osób ze świata polityki i biznesu. Mieli je potajemnie nagrywać Łukasz N. i Konrad L. z warszawskich restauracji – w porozumieniu z Markiem Falentą i jego szwagrem Krzysztofem R.

Jakie argumenty w zażaleniach do sądu wskazuje Falenta? Zatrzymanie i przeszukanie uważa za „nieuzasadnione i niepotrzebne".

– Zasadność zatrzymania musi mieć podstawy w materiale dowodowym i realiach sprawy. A tych podstaw nie było – uważa mec. Radwański. – Prokuratura mogła wezwać mojego klienta na przesłuchanie. Nie miała powodu podejrzewać, że ma domu nośniki z nagraniami – dodaje.

Reklama
Reklama

Skąd to przekonanie? Adwokat twierdzi, że kiedy ABW weszła do domu biznesmena, afera taśmowa była głośna, a media sugerowały, że to on może stać za podsłuchami.

– Mój klient jako rzekomy sprawca miałby trzymać w domu nośniki, które udowadniają jego winę? Musiałby być niespełna rozumu, ale wtedy nie doszedłby do takiej pozycji biznesowej – mówi Radwański. Jego zdaniem nieuzasadnione było także przeszukanie domu byłej żony biznesmena oraz zabranie z niego nośników nienależących do Falenty.

W zażaleniu adwokat wskazuje również, że środki zapobiegawcze (1 mln zł kaucji i odebranie paszportu) były niepotrzebne. – Mój klient złożył wyjaśnienia, zgodził się na pobranie odcisków palców, w żaden sposób nie utrudnia śledztwa – tłumaczy mecenas i dodaje, że kaucja w porównaniu z innymi zatrzymanymi (Krzysztof R. ma wpłacić 20 tys. zł, a jeden z kelnerów – 40 tys.) jest za wysoka.

– Suma wynika tylko z faktu, że pan Falenta jest osobą majętną. Prokuratura najwyraźniej sądzi, że w kilka dni w ramach wymuszonej sprzedaży mój klient pozbędzie się aktywów, za które uzyska milion złotych – mówi pełnomocnik Falenty.

Wczoraj zażalenia zostały wysłane do sądu.

Prokuratura nie zdradza, jakie dowody obciążają Falentę (nieoficjalnie jest mowa o tym, że obciążyli go kelnerzy), a jego zatrzymanie, przeszukania i środki zapobiegawcze uważa za uzasadnione.

Reklama
Reklama

– Podejrzany może złożyć zażalenia, a sąd oceni, czy są zasadne – mówi Paweł Nowak, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Tymczasem wczoraj z rady nadzorczej Hawe wycofał się Waldemar Falenta – ojciec Marka, a z zarządu tej spółki wycofał się wiceprezes Krzysztof R.

Ojciec Falenty i R. zrezygnowali też z zasiadania w radzie nadzorczej Mediatelu. W komunikacie czytamy, że jest to „wyraz poczucia odpowiedzialności za interes spółki i jej akcjonariuszy".

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama