Reklama
Rozwiń
Reklama

Stygną smoleńskie emocje

Opadanie temperatury sporu o katastrofę to zła wiadomość dla wielu polityków – z prawicy, centrum i lewicy – którzy chcieliby grać tragedią. Ale pamięć ofiar tylko na tym zyska.

Publikacja: 23.01.2015 00:00

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa

Przedstawione w środę przez Naczelną Prokuraturę Wojskową stenogramy były prawdopodobnie najciekawszymi dowodami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej, jakie ujrzały światło dzienne w ostatnich miesiącach.

Mimo to wywołały one powściągliwą reakcję opinii publicznej. Dzień później temat był już niemal nieobecny nie tylko w głównych mediach. Informacje na ten temat trudno było znaleźć nawet w prawicowych portalach, na co dzień obficie informujących o każdym aspekcie smoleńskiej katastrofy. Po konferencji wojskowych prokuratorów swoją, jak zwykle, zwołał Antoni Macierewicz, krytykując śledczych, ale nawet ta aktywność wiceprezesa PiS, który rzadko ostatnio prezentował się w mediach, nie wywołała zwyczajowych reakcji.

Czyżby katastrofa smoleńska nie budziła już emocji? Czyżby wyczerpało się związane z nią polityczne paliwo? Tuż przed piątą rocznicą tragedii z 10 kwietnia mogłoby to oznaczać istotną zmianę w polskiej polityce.

Podział smoleński oczywiście nie zniknie. Na temat przyczyn tragedii większość Polaków ma wyrobione zdanie. Jedni uważają, że był to wypadek – tak jak zostało to opisane w raporcie zespołu b. szefa MSW Jerzego Milera. Inni – głównie wyborcy PiS – dopatrują się w śmierci prezydenta i delegacji wybitnych Polaków udziału osób trzecich.

Tyle tylko, że temperatura tego sporu wydaje się obniżać. Z pewnością rocznica odnowi część smoleńskich emocji, lecz nie będą miały one z pewnością takiego natężenia jak wcześniej. Będą raczej przypominały spór o wydarzenia historyczne niż o coś, co ma wpływ na codzienność. Można też przyjąć, że wzrośnie liczba osób, które nie będą chciały się opowiedzieć po żadnej ze stron smoleńskiego sporu, przez co sprawa ta nadal będzie tracić znaczenie w codziennych debatach politycznych.

Skoro większość Polaków już i tak ma zdanie na temat katastrofy, żadne nowe dokumenty nie mogą zmienić ich nastawienia. Zwłaszcza że im więcej czasu upływa od tragedii, tym bardziej szczegółowe i skomplikowane są sprawy, o które spierają się eksperci obu stron.

Reklama
Reklama

Paradoksalnie może to mieć pozytywne konsekwencje. Im mniej emocji będzie ta sprawa budziła, tym będzie mniej polityczna. A im mniej będzie polityczna, tym większa będzie szansa na to, że nie będzie dzielić Polaków tak bardzo jak do tej pory.

Skoro sprawa stała się ostatnio mniej polityczna, nawet Bronisław Komorowski pokazuje się jako zwolennik budowy pomnika ofiar smoleńskich, czego dotąd głośno domagało się Prawo i Sprawiedliwość. Z tego samego powodu szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna, choć reprezentuje rząd i Platformę Obywatelską, oburza się w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego" na Rosję, że jeszcze nie oddała nam wraku, i nie wprost przyznaje, że strona polska ze względu na brak doświadczenia popełniła w relacjach z Rosjanami pewne błędy, co uchodziło dotąd za pogląd prawicowy.

To bez wątpienia zła wiadomość dla polityków, którzy chcieli rozgrywać katastrofę smoleńską do swych celów. Ale dobra dla tych, którzy wierzą w zdrowy rozsądek. Pamięć ofiar może na tym jedynie zyskać.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama