Polscy żołnierze, którzy brali udział w misjach zagranicznych, na forach internetowych są obrażani. Dlaczego?
Płk Roman Polko: Tych żołnierzy wysłały tam demokratyczne władze. Walczyli z poświęceniem i robili wszystko najlepiej, jak potrafili. Pretensje możemy kierować do polityków, żołnierzy oceniajmy za to, jak wykonali zadania.
Dlaczego takie opinie o weteranach w ogóle się pojawiają?
Niektórzy w Polsce zapomnieli, czym są miłość do ojczyzny i patriotyzm. W prawie każdym filmie amerykańskim żołnierz to bohater, który się poświęca i ratuje swój kraj. U nas w wielu filmach wojsko pokazywane jest przez pryzmat patologii.
W USA weteranów wojennych traktuje się inaczej?
W Stanach jest szacunek do munduru i poczucie patriotyzmu. Obrażanie żołnierzy jest odbierane tak, jakby ktoś obrażał USA. Nikt tam nie powie żołnierzowi, że pojechał na nie swoją wojnę i niepotrzebną misję.
Z czego jeszcze wynika różnica w podejściu do weteranów?
Tam sprawy weteranów wojennych są uregulowane systemowo. Kiedy żołnierz przystępuje do służby, to wie, co mu się należy, np. to, jakie zasiłki i do jakiego wieku będą dostawały jego dzieci, jeżeli zginie. We wszystkich większych miastach USA są kluby, gdzie weterani się spotykają, nie czują się dzięki temu osamotnieni.
W Polsce zapominamy o żołnierzach po tym, jak już wrócą z misji?
Kiedy weterani w USA są zapraszani na uroczystości, to są ich bohaterami, a w Polsce są zazwyczaj tylko dodatkiem do przemówienia polityka. W USA pogrzeb żołnierza jest zawsze z honorami wojskowymi, orkiestrą, honorową kompanią i salwami. U nas asysta honorowa jest wtedy, kiedy śmierć była nagłośniona w mediach.