Taki urzędnik jest już we Wrocławiu, a od poniedziałku zacznie pracę też w Lublinie. – To pokazuje, że dbamy o tę grupę społeczną tak samo jak o kierowców czy rowerzystów – tłumaczy Karol Kieliszek z lubelskiego ratusza.
Z kolei rzecznik wrocławskiego magistratu Arkadiusz Filipowski dodaje, że powołanie pełnomocnika do spraw pieszych to odpowiedź na postulaty mieszkańców.
– Zależy nam na tym, by pieszym po naszym mieście chodziło się wygodnie – przekonuje i tłumaczy, że obecnie we Wrocławiu sprawami związanymi z ruchem pieszych zajmuje się wiele biur i instytucji miasta, a teraz oficer pieszy będzie z nimi wszystkimi współpracował i koordynował działania.
Na początek wrocławski urzędnik ma się przyjrzeć rondu Reagana.
– Są tam przejścia podziemne, ale na prośbę mieszkańców chcemy sprawdzić, czy pasy mogą być też na powierzchni. Ułatwiłyby one dotarcie na przystanki – mówi Filipowski. – Jednocześnie nie chcemy utrudniać tam ruchu kołowego. Oficer ma wysłuchać racji wszystkich stron i dać swoją rekomendację w tej sprawie – wyjaśnia. Od początku marca podobne stanowisko powstanie też w Lublinie. Obejmie je Aleksander Wiącek, dotychczasowy asystent prezydenta ds polityki rowerowej. Razem z oficerem rowerowym utworzą Zespół Mobilności Aktywnej.
– Piesi to ważna grupa społeczna, ten sposób poruszania się po mieście jest równie ważny jak samochody, autobusy czy rowery, dlatego z myślą o poruszających się piechotą chcemy likwidować bariery architektoniczne i ułatwić poruszanie się po Lublinie – mówi Karol Kieliszek.
Lubelski oficer pieszy ma m.in. opiniować przebieg ciągów komunikacyjnych. Ale będzie zajmował się także kwestią doboru materiałów, z których budowane będą chodniki. Budulec ma być bezpieczny dla pieszych.
– Pierwszym moim zadaniem ma być sprawa pogodzenia ruchu pieszego i rowerowego w al. Racławickich, jednej z głównych arterii Lublina, którą czeka remont – wyjaśnia „Rzeczpospolitej" Aleksander Wiącek. – Chodzi o komfort pieszych.
Z powoływania takich urzędników cieszą się miejscy aktywiści.
– To wyraźny sygnał, że miasto dostrzegło problemy wrocławian, którzy poruszają się pieszo. Dotychczas dyskusje na temat transportu skupiały się głównie na samochodach, transporcie zbiorowym, czasem rowerach. Piesi byli raczej zapomniani – mówi nam Jakub Nowotarski ze Stowarzyszenia Akcja Miasto we Wrocławiu. Dodaje, że zmiana sposobu myślenia urzędników napawa optymizmem.
Inne miasta na razie nie myślą o powołaniu takich urzędników. Takie informacje dostaliśmy m.in. w Łodzi, Krakowie czy w Gdańsku.
– My pierwsi powołaliśmy oficera rowerowego, a za nami poszły inne miasta, tak samo może być z urzędnikami od pieszych – uważa jednak rzecznik Wrocławia.
Z kolei Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza zapowiada, że miasto chce wkrótce utworzyć centrum mobilności w biurze drogownictwa.
– Jego priorytetem będzie dbanie o interesy pieszych – zapewnia.
Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR mówi, że sam pomysł powoływania takich pełnomocników jest dobry.
– Mam nadzieję, że nie będą to stanowiska tworzone dla osób z zaplecza partyjnego – stwierdza. – Oczywiście kłopotem jest finansowanie etatów tych oficerów. Może na początku miasta powinny w tej sprawie ściślej współpracować z ruchami społecznymi – dodaje.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, j.blikowska@rp.pl