Skręt Platformy Obywatelskiej w lewą stronę staje się faktem. Skończyło się lawirowanie, przyszedł czas decyzji, które ideowo określają tę partię. Po konserwatyzmie Macieja Płażyńskiego czy Jana Rokity – bądź co bądź dawnych liderów PO – nic nie zostało. Forsowanie przez rząd Ewy Kopacz takich inicjatyw jak powszechny dostęp do in vitro czy konwencja antyprzemocowa stanowi więc istotną cezurę.
Oczywiście chodzi nie o jakąś głęboką przemianę światopoglądową czołowych polityków Platformy, lecz o doraźne kalkulacje polityczne. Głównym rywalem PO pozostaje PiS, z którym licytacja na bogoojczyźnianą retorykę nie wróży obozowi władzy sukcesów. Platformie nie pozostaje więc nic innego, jak bić się o wyborców SLD i Twojego Ruchu oraz szukać wsparcia wśród lewicowo-liberalnych środowisk opiniotwórczych – w tym takich mediów jak „Gazeta Wyborcza" czy „Polityka" – które od niemal dziesięciu lat usiłują ją pozyskać do realizacji swoich ideologicznych celów.
Zgodnie z nastrojami
Na początku lutego bieżącego roku „Rzeczpospolita" pisała o przeprowadzonym dla niej przez IBRiS sondażu dotyczącym stosunku Polaków do inicjatyw światopoglądowych. Okazało się, że 89 proc. badanych opowiedziało się za ratyfikacją konwencji antyprzemocowej (w tym aż 78 proc. wyborców PiS), 62 proc. – za uchwaleniem ustawy o in vitro, lecz już tylko 32 proc. – za instytucjonalizacją związków partnerskich.
Jakie są tego efekty? Tydzień temu Bronisław Komorowski podpisał konwencję antyprzemocową, a w Sejmie trwa dyskusja nad rządowym projektem ustawy o in vitro. Natomiast w sprawie instytucjonalizacji związków partnerskich obóz władzy żadnych konkretnych kroków nie podjął. I można śmiało postawić hipotezę, że ponieważ nastroje społeczne są takie, a nie inne, na razie jej nie podejmie.
O czym to świadczy? O tym, że PO przepycha tylko te lewicowe projekty, które pozytywnie ocenia większość Polaków. Warto jednak zastanowić się nad przyczynami, dla których konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro zdobyły uznanie społeczeństwa, a instytucjonalizacja związków partnerskich – nie.