"Rzeczpospolita": Ataki rosyjskich mediów na Łotwę to tylko propaganda czy Władimir Putin rzeczywiście uważa, że kraje bałtyckie to część „rosyjskiego świata", który trzeba przywrócić imperium?
Vaira Vike-Freiberga: Możemy tylko zgadywać, co jest w jego umyśle. Ale wydaje mi się, że Putin ma takie same ambicje terytorialne jak Piotr Wielki, jak Stalin. To niezwykle niebezpieczne dla sąsiadów Rosji.
- Nie tylko dla sąsiadów: Stalin dotarł do Berlina. - Putin zapewne zatrzyma się wcześniej. Ale zdjęcia satelitarne pokazują przemieszczanie się rosyjskich wojsk w kierunku nie tylko Ukrainy, ale także trzech krajów bałtyckich. Siły specjalne prowadzą ćwiczenia pod hasłem: jak szybko zająć mały kraj sąsiedni. Na szczęście NATO zaczęło teraz prowadzić u nas ćwiczenia pod hasłem: jak obronić mały kraj partnerski.
- Dlaczego po 25 latach niepodległości większość łotewskich Rosjan popiera Putina?
- Wielu z nich uważa, że przyszli tutaj jako obywatele Związku Radzieckiego, jako rasa panów, którzy wyzwolili nas od nazizmu. Dlatego uważają za coś uwłaczającego poprosić o łotewskie obywatelstwo. To bardzo trudno zwalczać. Możesz dać koniowi wodę, ale nie zmusisz go do picia.
- Pomoc Rosji w rozwiązaniu kryzysu na Bliskim Wschodzie nie jest ważniejsza dla Waszyngtonu od wsparcia dla Ukrainy?
- Ameryka z pewnością szuka wsparcia Rosji, aby rozwiązać kryzys w Syrii i porozumieć się z Iranem. Czy jednak pójdzie śladami Hitlera i Stalina, dzieląc się wpływami w krajach, które wybiły się na niepodległość i z tej niepodległości czynią dobry użytek? Mam nadzieję, że nie. Ale w polityce zawsze jest duży element cynicznej wymiany czegoś za coś. Oby nie wyparł całkowicie etyki, oby negocjując z Rosją, John Kerry pamiętał o zapisach amerykańskiej konstytucji i jej odwołaniu do wolności.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
- Ukraina na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze nie otrzyma ani obietnicy członkostwa w Unii, ani zniesienia wiz, ani pomocy finansowej. Ma prawo czuć się zawiedziona?
- Zawód jest po obu stronach. Europejczycy przez wiele lat oczekiwali postępu na Ukrainie, reform. Dla wielu krajów UE to była bariera w bliższej współpracy z Kijowem. My, którzy jesteśmy bliżej, zawsze byliśmy w tej sprawie bardziej tolerancyjni. Ale dziś Unia po prostu nie wie, w jaki sposób rozwiązać tę sytuację bez ryzyka wojny jądrowej z Rosją. To niezwykle trudny układ.
- Angela Merkel nie ma więc żadnego planu?
- Ona dosłownie staje na głowie, aby nawiązać dialog z Putinem. Ale opór na Kremlu jest ogromny. Putin jest pewien poparcia rosyjskiego społeczeństwa, wierzy, że Rosja przetrwa sankcje i załamanie cen ropy.
- Pozostaje strategia ustępstw. Czy to nie przypomina negocjacji z Hitlerem w Monachium?
- Są nieprzyjemne podobieństwa do zapowiedzi Chamberlaina, że oto przywozi pokój dla Europy. Ale ta postawa ciągnie się już od dawna. W Budapeszcie, w 1994 roku Stany Zjednoczone i Wielka Brytania udzieliły gwarancji integralności terytorialnej Ukrainy w zamian za oddanie przez ten kraj trzeciego co do wielkości arsenału nuklearnego. Ale kiedy Ukraina została zaatakowana, Barack Obama i David Cameron byli zajęci swoimi sprawami, a powinni interweniować.
- Jeśli upadnie Ukraina, czy zachodni przywódcy tak samo nie zareagują wobec zagrożenia państw bałtyckich?
- Obawiam się wojny hybrydowej. Estończycy już są ofiarami cyberataków, my kampanii propagandowych, które przedstawiają nas jako faszystów, bo uważamy się za część Europy, nie Rosji. Ale mam nadzieję, że Putinowi nigdy nie przyjdzie do głowy testować siły i jedności NATO.
- Może uznać, że zapisy Traktatu Waszyngtońskiego są tyle warte, co gwarancji budapesztańskich z 1994 roku.
- Jeśli w przypadku ataku Rosji na Łotwę NATO nie zareaguje, całkowicie zniknie, a wraz z nim wspólna obrona Europy i Ameryki. Nie sądzę, aby Waszyngton i Bruksela mogły sobie na to pozwolić.