Autor słów Jerzy Czech, nawiązując do upadku w roku 476 Imperium Rzymskiego, tak pisał o napływie ludów azjatyckich do Europy: „Idą barbarzyńcy/ Ich smród zatruje miasta całej Europy/ Idą barbarzyńcy/ Rozgrabią Rzym ich łapska, roztratują stopy". Dziś często patrzy się w ten sposób na przybyszów z Bliskiego Wschodu. Uchodźców postrzega się jak barbarzyńców, których celem jest zniszczenie opartego na wartościach chrześcijańskich świata Zachodu.
Zagrożeniem – nie tylko dla Europy, ale i całego świata – są islamscy ekstremiści. Nie można jednak w każdym uchodźcy widzieć bojownika. A w całej dyskusji o ich przyjmowaniu w krajach UE więcej jest emocji niż zdrowego rozsądku. Popadamy ze skrajności w skrajność.
Jedni ostrzegają przed muzułmanami i mówią o pomocy tylko chrześcijanom, inni chcą natychmiast pomagać wszystkim. Emocje podgrzała wypowiedź papieża, który kierując się chrześcijańską zasadą miłości bliźniego, apeluje o gościnę dla uchodźców w parafiach i klasztorach. W Polakach emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, gdy słyszą wypowiedzi takie jak prezydenta Francji François Hollande'a, który oskarża kraje Europy Środkowej o brak solidarności. Hollande twierdzi, że kiedy upadał mur berliński, Zachód otworzył się przed nami i od razu zaprosił „do wspólnego budowania Europy". Tymczasem każdy Polak wie, że kiedy dekadę temu wchodziliśmy do UE, tamtejszy rynek pracy wcale natychmiast się na nas nie otworzył, bo rządy Francji czy Niemiec bały się napływu taniej siły roboczej.
Owszem, Europa musi się dziś poważnie zastanowić nad problemem uchodźców. Nad udzieleniem im pomocy tu i teraz. Nie może ich odrzucić. Musi nie tylko dobrze przemyśleć kwestie pomocy humanitarnej, ale też zastanowić się, jak zapewnić bezpieczeństwo własnym obywatelom. Musi też jednak iść do przodu i robić wszystko, by falę uchodźców powstrzymać, by zostali oni w swoich krajach.
Dwa lata temu rozmawiałem z hierarchami syryjskich Kościołów chrześcijańskich. Maronicki kard. Béchara B. Rai i melechita Grzegorz III Laham twierdzili, że jedyną szansą na pokój jest zatrzymanie dostaw broni dla dżihadystów. Zachód nie słuchał i dziś za to płaci.