Reklama

Gawin: Jak skończył się letni stosunek do przeszłości

Dariusz Gawin, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego

Aktualizacja: 02.08.2017 20:15 Publikacja: 02.08.2017 19:41

Gawin: Jak skończył się letni stosunek do przeszłości

Foto: materiały prasowe

Rz: Przez dziesięciolecia pamięć o Powstaniu Warszawskim nie była przez władze pielęgnowana. Jak doszliśmy do tego, że dziś obchody rocznicy jego wybuchu są tak spektakularne, wywołują żywe emocje, angażują tysiące ludzi?

Dr hab. Dariusz Gawin, historyk idei: Zmiana nastąpiła w III Rzeczypospolitej. To wtedy przywrócono pamięć o powstańcach. Były obchody 50. rocznicy wybuchu powstania, na które zaproszono gości z zagranicy. Przyjechał wtedy prezydent Niemiec Roman Herzog, którego wizyta była oczywiście ważna, ale też pokazała, jak długa jeszcze droga do polsko-niemieckiego pojednania. Herzog został przecież zapamiętany z tego, że pomylił Powstanie Warszawskie z powstaniem w getcie z 1943 r.

Tamto upamiętnienie odbywało się według dosyć tradycyjnego rytuału. Nie wypracowano jeszcze nowych form i głównie polegały na oficjalnych przedsięwzięciach – na apelach, składaniu wieńców. Tak naprawdę nie zmieniały psychologicznego i kulturowego wymiaru pamięci o powstaniu.

Dlaczego?

Wtedy próbowano dużo zmienić, ale jednocześnie zupełnie inaczej niż dziś rozkładano akcenty. Rok 1994 to był sam początek wolnej Polski. Rozumiem pewien żal, jaki czują ludzie zaangażowani wtedy w organizację obchodów rocznicy powstania, bo często pomija się ich wysiłek, ale myślę, że gdyby współczesna publiczność zobaczyła tamte uroczystości i porównała je z tymi, które już sama pamięta z ostatnich lat, to zobaczyłaby wyraźne różnice. Oczywiście w 1994 r. organizatorzy obchodów włożyli w nie wiele wysiłku, wykazali się dobrą wolą i to należy im oddać, ale prawdziwe zmiany w stosunku do przeszłości oraz w sposobie manifestowania szacunku dla niej, w oddawaniu hołdu powstańcom i w ogóle w polityce historycznej związane są dopiero z 60. rocznicą wybuchu powstania, z 2004 r.

Reklama
Reklama

Co zmieniła tamta rocznica?

Ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński pokazał, że można zmienić stosunek do przeszłości, który w latach 90. był, powiedzmy to, letni. Wtedy znaczny wpływ na politykę mieli postkomuniści. Prezydent Aleksander Kwaśniewski spełniał wszystkie oficjalne i państwowe rytuały, ale jednocześnie pamięć, która obejmowała Armię Krajową, Polskie Państwo Podziemne, także opór przeciwko komunizmowi i czasy Solidarności, była dla tego obozu politycznego po prostu niewygodna. W 2004 r. Lech Kaczyński poprzez obchody 60. rocznicy wybuchu powstania oraz otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego pokazał, że pamięć historyczną można traktować z rozmachem i wyjść poza rytuał, poza oficjalne uroczystości. To spowodowało, że te obchody stały się autentycznym, wielkim świętem. Zmiana była możliwa m.in. dzięki wprowadzeniu nowych form obchodów.

Jakich?

Charakter współczesnej kultury wpływa na to, że lubimy brać czynny udział w różnego rodzaju wydarzeniach. To nie ma być tylko oficjalna uroczystość, w której ludzie asystują jako bierni widzowie czy słuchacze koncertów. Teraz, już 11. rok z rzędu, odbyło się śpiewanie piosenek powstańczych na pl. Piłsudskiego w Warszawie, które zgromadziło ok. 30 tys. ludzi. Kiedyś takie formy były nieznane, a na oficjalne uroczystości przychodziło góra 3 tys. osób. Pamiętam też, że w pierwszej dekadzie XXI w. władze stolicy nie popierały wstrzymywania ruchu o godz. 17, w Godzinę „W", tłumacząc, że i bez tego w Warszawie są korki.

Dziś stosunek do obchodów wybuchu powstania zmienił się nie tylko w Warszawie, ale i w całym kraju. Do tej zmiany przyczyniło się również powstanie Instytutu Pamięci Narodowej, który został powołany do tego, żeby tę pamięć przywracać i się nią zajmować.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama