Przed nadciągającym huraganem Irma uciekają miliony mieszkańców Florydy. Ma to być najgroźniejszy huragan w historii. Spustoszył już karaibskie wyspy, jedną z nich, St. Martin, zrównując z ziemią - zniszczył 95 procent jej infrastruktury. Zabił dotąd 10 osób.
To największa ewakuacja w historii Stanów Zjednoczonych. W głąb kraju z zagrożonych terenów ucieka sześć milionów osób.
Jedną z nich był Matt Vargas, mieszkaniec Miami. Mężczyzna był już na lotnisku wraz ze swoim psem, ale został zawrócony - nie miał transportera, w którym jego pupil mógłby zostać załadowany do luku bagażowego.
Wcześniej, jak opowiada, odwiedził wszystkie sklepy zoologiczne, jakie były w jego zasięgu, ale bez efektu - transportera nie udało mu się kupić.
Obsługa lotniska nie zgodziła się jednak, aby wsiadł na pokład samolotu z psem. Mężczyzna zdecydował się więc zostać i próbować przetrwać kataklizm.
Jak raportuje CNN, gdy w 2005 roku Stany Zjednoczone pustoszył jeden z 30 najgorszych kataklizmów w historii, huragan Katrina, około 100 tysięcy osób odmówiło ewakuacji, nie chcąc porzucić swoich zwierząt.
Po każdym takim kataklizmie przez zniszczone tereny USA przemieszczają się setki wolontariuszy, którzy ratują z zalanych najczęściej terenów pozostawione tam zwierzęta.
Nie inaczej było, gdy pod koniec sierpnia huragan Harvey zmusił do ewakuacji mieszkańców Teksasu.