W wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych republikanie ponieśli porażkę. Demokraci zdobyli większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Kongresie. 

- Tak naprawdę te wybory nie mają żadnego wpływu na politykę Stanów Zjednoczonych wobec Polski. Widzieliśmy, że zarówno za prezydentury prezydenta Trumpa, jak i wcześniej prezydenta Bidena, te relacje zawsze były dobre. A to wynika z takiego podejścia też przychylnego naszego społeczeństwa amerykańskiego i również w drugą stronę. Sądzę, że w kwestii bazy stałej bazy amerykańskiej w Polsce to tak naprawdę nic nie zmieni skoro prezydent Trump jest za a demokraci zawsze byli za i mocno wspierali Ukrainę, no to oczekuję co najwyżej przyspieszenia – mówił w rozmowie z „Super Expressem” gen. Roman Polko.

Dodał, że strona polska powinna „wykorzystywać atuty, które mamy”. - Czyli te dobre relacje i myślenie w podobny sposób prezydenta Nawrockiego, prezydenta Trumpa może pewne podziały zakopać, i te dobre relacje też chociażby ministra Sikorskiego z demokratami również mogą przyczynić się do tego, aby te relacje Stanów Zjednoczonych i Europy były na tym poziomie, który przez dziesięciolecia zapewniał stabilizację i pokój na świecie – powiedział.

Stała baza USA to sygnał dla Putina

Stwierdził, że mimo obaw widzi szansę na powstanie stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce.

- Zdaję sobie też sprawę, że jeżeli ta decyzja na początku grudnia nie będzie pozytywna, to znaczy, że jej może nie być w ogóle. Teraz jest najlepszy czas, aby ta decyzja zapadła. Polska dyplomacja i tutaj na szczęście też i prezydent, premier, ministrowie robią wszystko, żeby zakończyło się to sukcesem – mówił.

Czytaj więcej

GROM na granicy pod dowództwem policji? Gen. Polko: Nie mają pojęcia o ich taktyce

- Stała baza amerykańska w Polsce to jest zwiększenie naszego bezpieczeństwa. To jest jasny sygnał dla Putina, że Ameryka jest tutaj zainteresowana bezpieczeństwem Rzeczypospolitej. A z punktu widzenia amerykańskiego to jest utrzymanie swojej obecności w Europie, która nie przestaje być kluczowa ze względu na interesy samych Stanów Zjednoczonych – mówił.

Były dowódca GROM odniósł się też do słów Mariusza Błaszczaka. Szef MON stwierdził, że przez wybory połówkowe Ameryka może „zająć się sobą” i zrezygnować z planu budowy bazy w Polsce.

- Myślę, że te słowa pana ministra Błaszczaka, który zrobił wiele dobrego dla armii, bo jednak kupił nowoczesne uzbrojenie z Korei, trochę drożej niż program SAFE, ale z pewnością wtedy to było potrzebne, zaprzeczają jego działalności. W takiej sytuacji wszystkie ręce na pokład tego typu wypowiedzi nie służą temu, żeby ta baza naprawdę powstała – powiedział gen. Polko.

- To jest porażające, że ten czynnik polityczny, partyjny, po to, żeby dokopać wrogowi czy przeciwnikowi politycznemu jest dla nich ważniejszy niż bezpieczeństwo Rzeczypospolitej – dodał.

Polko o RBN: to nie jest rada polityczna

Gen. Polko komentował także posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Stwierdził, że za dużo poświęcono czasu politycznym wydarzeniom, a za mało faktycznemu bezpieczeństwu.

- Ataki w cyberprzestrzeni są systematyczne, tory Rosjanie wysadzają, dywersanci czy agenci wpływu również w Polsce działają. Wojna kognitywna jest toczona przeciwko Polsce na pełną skalę. O tym należałoby rozmawiać. I też z mojego doświadczenia z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, otóż to prezydent zwołuje kogo chce na tę Radę i wcale nie musi skrajnych jakichś prokremlowskich polityków na tę radę zapraszać - mówił, odnosząc się do obecności posła Włodzimierza Skalika z Konfederacji Korony Polskiej.

- Po drugie, rzeczywiście wypadałoby jednak koncentrować się na tym, co jest ważne, a kwestie polityczne odłożyć na później czy na inne tematy. To nie jest rada polityczna, tylko Rada Bezpieczeństwa Narodowego – powiedział.

Czytaj więcej

Cztery możliwe lokalizacje bazy USA w Polsce. „Sama baza to koszt 3 mld zł”

Potrzeba rozwiązań prawnych dla wojskowych

Gen. Polko przypomniał, że kiedy sam był w Radzie Bezpieczeństwa i Obronności wielokrotnie wskazywał na konieczność wprowadzenia regulacji prawnych, które pozwoliłyby specjalnym jednostkom działać w obliczu dywersji lub prowokacji.

- Żołnierze nie mają odpowiedniej osłony prawnej, tak samo żołnierze GROM kierowani gdzieś tam na te obszary zagrożone, no oni przecież też nie mają osłony prawnej, która pozwalałaby im działać czy realizować misje tak jak są do tego przygotowani, tak jak są do tego szkoleni – powiedział.

- Na chwilę obecną nie grozi nam jakaś inwazja jednostek pancernych, które przełamią granice i wjadą do Polski. Musimy sobie z tego zdawać sprawę i wcale Rosji o to nie chodzi. Ale Rosja chce destabilizować nasz kraj, podważając zaufanie do władz, powodując, że także na przykład organy sądownicze są rozchwiane, nie wiadomo kto sprawuje tę władzę. I chce wprowadzić na terytorium Polski grupy, które tak jak w Niemczech, czy w innych krajach, atakują infrastrukturę krytyczną, najlepiej pod obcą flagą, oskarżając o to Ukraińców czy kogoś innego. Stąd też myślę, że to dobra decyzja, tylko musi być podparta odpowiednimi regulacjami prawnymi – mówił.

- Chodzi o to, żeby przejść od działań takich defensywnych, że jesteśmy reaktywni, że dopiero jak coś się stanie, to łapiemy się za głowę, do działań ofensywnych, żeby służby ściśle współdziałały, chociażby właśnie z taką jednostką jak GROM, która doskonale potrafi się komunikować ze służbami. Jeżeli mamy informację, że ktoś się pojawia w tym rejonie, no to potrafimy zadziałać skutecznie i krótko mówiąc wyeliminować takiego wroga po to, aby nie dać mu szansy, aby swoje plany związane z dywersją realizował w praktyce. Zanim wysadzi czołg, to zostanie po prostu zlikwidowany – podkreślał.