Obchodzone 27 maja Święto Samorządu Terytorialnego, przebiegnie pod znakiem konfliktu z partią rządzącą. Wbrew zapowiedziom samorządowcy nie będą jednak manifestować przeciwko zmianom wprowadzanym w ustawach.

– Wolimy się spotykać się z mieszkańcami – mówi Piotr Zgorzelski, poseł PSL.

Gminy jednak już zaprotestowały, tyle że inaczej. Jak? Na papierze.

Forma protestu

Począwszy od Forum Samorządowego, które odbyło się 16 marca 2017 r. w Warszawie, rady wszystkich szczebli samorządowych zaczęły przyjmować uchwały w obronie samorządności.

Apel samorządowców w obronie prawa samorządowego poparła w uchwale rada powiatu toruńskiego, a w rezolucji radni sejmiku województwa opolskiego. Najwięcej pojawiło się jednak uchwał odnoszących się wprost do przepisów ustawy o samorządzie gmin (u.s.g.) i europejskiej karty samorządu lokalnego. Radni uważają, że na sprzeciw wobec niekorzystnych zmian w prawie pozwalają im:

- art. 18. ust. 1 i art. 6 ust. 1 u.s.g. (do obszaru działania gminy należą sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów, a do właściwości rady gminy – sprawy pozostające w obszarze działania gminy);

- art. 4 ust. 6 europejskiej karty samorządu lokalnego (ze społecznościami lokalnymi należy konsultować wszystkie działania i decyzje dotyczące ich);

- art. 7 ust. 2 pkt 17 u.s.g. mówiący, że do zadań własnych należy wspieranie i upowszechnianie idei samorządności.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Do tego katalogu należy dodać art. 84 ust. 1 u.s.g., mówiący, że w celu obrony własnych interesów gminy mogą tworzyć stowarzyszenia. Niektóre z nich wchodzą w skład strony samorządowej KWRiST i opiniują projekty uchwał. Dlaczego zatem odmówić tego prawa bezpośrednio jednostkom samorządowym?

Akcja i reakcja

Krytyka rządu spotkała się z reakcją rządzących. Przedstawiciel rządu w terenie i organ nadzoru nad samorządami wojewoda lubuski, powołując się na przywołany wcześniej art. 6. ust. 1 u.s.g. oraz na art. 7 ust. 1 u.s.g. stwierdził, że radni mogą podejmować uchwały wyłącznie w sprawach lokalnych. Innymi słowy, uchwały nie powinny wykraczać treścią poza zadania własne. Jego zdaniem żadna ustawa nie daje radnym uprawnień do zajmowania stanowiska względem stanowienia prawa.

Uchwały mówią też o ograniczaniu samostanowienia wspólnot. Czy i w tym przypadku nie mają prawa głosu? Wojewoda nie musi odpowiadać na to pytanie. Zbadał uchwały od strony ich legalności i stwierdził nieistotne naruszenie prawa. Wspomniane uchwały nie są źródłem prawa miejscowego, zalecił więc jedynie postępowanie na przyszłość. Podobnego zdania jak wojewoda są radni z PiS, m.in. Jacek Olech z Inowrocławia, który pyta, czy sprawa procesu legislacyjnego, nawet regulującego materię samorządową, pozostaje w gestii gminy? Tym samym dla radnego inowrocławskiego ograniczenie kompetencji samorządowych to tylko „regulacja prawna". A przecież nikt z samorządowców nie wyraża chęci stanowienia prawa, lecz zwrócenia uwagi rządzącym, iż tworzą gorsze warunki rozwoju wspólnot samorządowych.

Opinia

Krzysztof Izdebski, Fundacja ePaństwo

Nie widzę nic złego w tym, że samorządowcy wzięli udział w Marszu Wolności zorganizowanym przez PO. Nie zgadzając się z decyzjami rządu uderzającymi we wspólnoty lokalne, skorzystali z praw obywatelskich. Trudno czynić im zarzut wciągania samorządów w politykę, bo pochodzą z wyboru politycznego, a każda forma udziału w życiu publicznym jest polityką. Rządzący zdają się nie rozumieć, czym jest nowoczesna demokracja. Uznanie absolutnego prymatu większości oznacza odrzucenie dorobku XVII-wiecznej myśli, że rządy prawa są wyższą formą pełnienia władzy niż rządy większości parlamentarnej. Znaczy to, że muszą być zachowane prawa grup, które nie głosowały na zwycięską partię. Stwierdzenie, że „jeśli wygraliśmy, to możemy robić wszystko", jest bliższe ustrojowi autorytarnemu. Z niepokoju o swoje prawa wzięły się też uchwały gmin, które wojewodowie uchylają.