Przepisy o stanach nadzwyczajnych są tak ogólnie sformułowane, że mogą być łatwo nadużywane przez władze. Wystarczy, że uznają np. ostatnie ataki hakerskie czy ćwiczenia rosyjskich wojsk na Białorusi za zagrożenie bezpieczeństwa, i już mogą wprowadzić stan nadzwyczajny.
Rząd upora się z zagrożeniem
W ostatnią środę doszło do ataku rosyjskich hakerów na warszawską giełdę, Pocztę Polską i kilka banków. Powtórzyły się też przypadki zatrzymania pociągów specjalnym sygnałem radiowym wysłanym przez nieuprawnione osoby.
Czytaj więcej
Powiązana z Kremlem grupa cyberprzestępcza NoName057(16) ponownie zaatakowała nad Wisłą. Jak się dowiedzieliśmy, w poniedziałek hakerzy włamali się...
Tego samego dnia w Krynkach nad granicą białoruską odbyła się specjalna odprawa wojska i Straży Granicznej z udziałem m.in. ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego. Ten ostatni, występując na tle słynnego granicznego płotu, nawiązał do sytuacji sprzed dwóch lat, gdy we wrześniu 2021 r. w pasie nadgranicznym wprowadzono stan wyjątkowy. Oznaczało to m.in. zakaz wstępu do przygranicznych miejscowości oraz zakaz dostępu do informacji o działaniach służb mundurowych w tej strefie.
– Analizowaliśmy sytuację, jest pełna zagrożeń, ale uporamy się z nimi, tak jak uporaliśmy się z falą nielegalnej migracji, którą Putin i Łukaszenko chcieli dwa lata temu zalać Europę – powiedział minister.
Czy rzeczywiście rząd chce metodą sprzed dwóch lat „uporać się z zagrożeniami”, których – jak widać – nie brakuje? Nagromadzenie obcych wojsk w pobliżu naszej granicy można by przecież interpretować jako zewnętrzne zagrożenie państwa, co według art. 229 konstytucji pozwala na wprowadzenie stanu wojennego. Natomiast zagrożenie bezpieczeństwa obywateli (oraz ich pieniędzy na giełdzie i w bankach) jest przesłanką do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Ustawy regulujące oba stany wyraźnie wspominają też o „działaniach w cyberprzestrzeni”, które temu bezpieczeństwu mogą zagrażać.
Jak zauważa prof. Krzysztof Prokop, konstytucjonalista z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, przepisy konstytucji, jak też ustaw o stanach nadzwyczajnych dość ogólnie definiują pojęcie zagrożenia bezpieczeństwa państwa i obywateli. – Pozwalają tym samym Radzie Ministrów na swobodę interpretacyjną i decyzyjną co do wprowadzania takich stanów – ocenia ekspert. Zauważa zarazem, że ustawy o stanie wyjątkowym i wojennym, uchwalone w 2002 r., były pisane z myślą o realnych zagrożeniach. Świeże były bowiem wówczas wspomnienia po atakach na World Trade Center i inne obiekty w USA, które nastąpiły rok wcześniej. – Instrumentalne stosowanie tych przepisów byłoby wypaczeniem ich sensu – ocenia prof. Prokop.
Wystarczy mała powódź
Prawdziwym celem rządzących mogłoby być odsunięcie w czasie wyborów parlamentarnych, zwłaszcza przy niekorzystnych dla ich kandydatów prognozach wyborczych. Bo w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w 90 dni po jego zakończeniu nie można urządzać wyborów. Stan wyjątkowy może potrwać do 150 dni, a więc w ten sposób można odłożyć wybory nawet o 240 dni, czyli niemal osiem miesięcy. Stan wojenny można wprowadzić nawet bez limitu czasowego.
Wprowadzenie stanu wyjątkowego i wojennego wymaga specjalnej procedury, bo rząd wnioskuje w tej sprawie do prezydenta, ten wydaje stosowne rozporządzenie, które dodatkowo musi zatwierdzić Sejm. W ten sposób, przynajmniej teoretycznie, konstytucja zapewnia obiektywne podejście do przesłanek wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Prostsza jest procedura wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Wystarczy np. powódź w jednej tylko gminie, by na jej terenie rząd mógł wprowadzić taki stan. To wystarczy, by opóźnić wybory w całym kraju.
– Niestety, ostatnie lata wielokrotnie pokazały, jak instrumentalnie może być traktowane prawo przez rządzących. Nie da się zatem wykluczyć, że pojawi się pokusa wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, by odłożyć w czasie wybory – ocenia dr Maciej Berek, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomina on jednak, że ci sami rządzący na różne sposoby starali się uratować termin wyborów prezydenckich w 2020 r. Wówczas, mimo poważnych zagrożeń związanych z pandemią Covid-19, nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej.
– Wtedy sięgano po bardzo karkołomne rozwiązania, także prawne – przypomina dr Berek, nawiązując do pomysłu tzw. wyborów kopertowych. I dodaje, że władze praworządnego państwa powinny tak właśnie postępować: chronić instytucje prawne służące wolności i demokracji, unikać rozwiązań tę wolność ograniczających i dążyć do przeprowadzenia wyborów w terminie.
Co mówi konstytucja
Kiedy możliwy stan nadzwyczajny
Według art. 228 konstytucji w wyjątkowych sytuacjach można wprowadzać wyjątkowe reżimy:
- W sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. (…)
- Działania podjęte w wyniku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego muszą odpowiadać stopniowi zagrożenia i powinny zmierzać do jak najszybszego przywrócenia normalnego funkcjonowania państwa. (…)
- W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu. Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny.