Korespondencja z Waszyngtonu
Zdaniem analityków ubezpieczeniowych szkody wyrządzone przez huragan Irene, który w weekend przeszedł nad Wschodnim Wybrzeżem USA, mogą wynieść od 3 do 9 mld dol. Mimo że huragan był słabszy niż przewidywano, Nowy Jork i New Jersey to stany, w których położone są najdroższe posiadłości wzdłuż Atlantyku.
Według Instytutu Informacji Ubezpieczeniowej Irene może się więc znaleźć w gronie dziesięciu najbardziej kosztownych huraganów w amerykańskiej historii. I jeszcze bardziej pogorszy już kiepskie wyniki amerykańskich ubezpieczycieli.
Jak podawał CNN jeszcze przed Irene, w tym roku w Stanach Zjednoczonych było dziewięć katastrof naturalnych, z których każda kosztowała co najmniej miliard dolarów.
Ogromne straty spowodowały między innymi tornada, które w kwietniu i maju szalały na południowym wschodzie, pożary na południowym zachodzie oraz zamiecie śnieżne na środkowym zachodzie kraju, gradobicie w Oklahomie oraz powodzie wzdłuż rzeki Missisipi.
Bezprecedensowym rokiem nazwała 2011 firma A.M. Best Company, która w ubiegłym tygodniu podała, że straty spowodowane przez katastrofy naturalne wyniosły w pierwszym półroczu 27 mld dol, o 127 proc. (15,1 mld dol.) więcej niż w podobnym okresie ub.r. I więcej nawet niż wyniosły straty w całym 2010 roku (19,6 mld dol).
Jak zauważył „New York Times", powołując się na ekspertów z Moody's Investors Service, w drugim kwartale wielu ubezpieczycieli było jeszcze na plusie, chociaż ich zyski były o wiele niższe niż rok wcześniej. Firmy, które ubezpieczają wielu klientów na środkowym zachodzie i południowym wschodzie kraju – takie jak Allstate czy Travelers – są już jednak na minusie. Straty ubezpieczycieli mogą być jeszcze większe, ponieważ meteorolodzy prognozują, że w tym sezonie huraganów może być więcej niż zazwyczaj.