Pierwotnie miała nastąpić 13 grudnia, ale pierwszy klient na ten samolot, Qatar Airways ogłosił na dwa dni przed tym terminem, że odracza odbiór bezterminowo. Wywołało to powszechne spekulacje, że powtórzy się historia z problemami wyposażenia wnętrza superjumbo A380, co opóźniło o 3 miesiące odbiór tamtej maszyny. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że w tamtym przypadku prezesowi Akbar al-Bakerowi, słynącemu z perfekcjonizmu, nie spodobała się jakość położenia wykładziny podłogowej.
Teraz Airbus potwierdził wcześniejsze informacje agencyjne, że uroczyste wydanie samolotu wraz z lotem pokazowym odbędzie się w Tuluzie 22 grudnia. Producent zapowiadał wielokrotnie, że będzie dążyć do przekazania pierwszego samolotu przed końcem roku. Wcześniej pojawiły się informacje, że Qatar Airways podtrzymał termin premierowego lotu z pasażerami 15 stycznia.
A co z A380?
W ubiegłym tygodniu akcje grupy Airbusa traciły przez kolejne 2 dni, bo inwestorów zaniepokoiła wypowiedź członka kierownictwa o przyszłości superjumbo. W środę akcje staniały o 10 proc., gdy dyrektor finansowy Harald Wilhelm obniżył prognozy finansowe na 2016 r. i zasugerował, że Airbus mógłby zaprzestać produkcji A380 już od 2018 r.
Następnego dnia, akcje staniały o 4 proc. a po gniewnej reakcji części linii lotniczych, które czekają na te samoloty, Airbus starał się uspokoić, że nie zaprzestanie ich produkcji, a podkreślał, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie ulepszenie ich i zmodyfikowanie. Szef działu samolotów cywilnych, Fabrice Brégier stwierdził, że pewnego dnia pojawią się nowe silniki i wydłużona wersja tego samolotu.
Airbus starał się też uspokoić inwestorów o swej rentowności, tłumaczył, że może dojść do zmniejszenia rytmu produkcji starszej wersji szerokokadlubowcyh A330 w okresie wprowadzania nowej wersji A330neo. H. Wilhelm przyznał na spotkaniu z analitykami w Londynie, że istnieje taka możliwość, ale nie w tej chwili.