Tej jednak nie było. Ścierały się strategie obu linii, które mają jednego właściciela – Skarb Państwa – a ich zarządy nie potrafiły współpracować. Kiedy na stanowisko prezesa LOT wrócił w 2013 r. Sebastian Mikosz, miało nastąpić nowe otwarcie. Na pierwszym spotkaniu Mikosza z mediami był ówczesny prezes Eurolotu Mariusz Dąbrowski. I na tym się skończyło.
– Gdyby Eurolot był linią dowożącą pasażerów dla LOT do Warszawy, byłaby w tym jakaś logika. Ale linia musiała gdzie indziej szukać biznesu i postawiła na regiony. A to było zbyt trudne – mówi Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.