Za darmowe autostrady PiS zapłacą wszyscy kierowcy

Utratę wpływów z opłat do KFD rząd będzie musiał zrekompensować. Jeśli sięgnie np. po wyższą opłatę paliwową, to podrożeje benzyna.

Publikacja: 18.05.2023 03:00

Do darmowych autostrad państwowych mają wkrótce dołączyć także te koncesyjne. Jeśli rząd nie dogada

Do darmowych autostrad państwowych mają wkrótce dołączyć także te koncesyjne. Jeśli rząd nie dogada się z koncesjonariuszami, może próbować ich wywłaszczyć

Foto: shutterstock

Rząd zdecydował o zniesieniu opłat dla samochodów osobowych i motocykli na autostradach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Od 1 lipca 2023 r. dwa płatne odcinki mają się stać darmowe: to 160 km autostrady A4 pomiędzy Wrocławiem i Gliwicami oraz 90 km autostrady A2 od Konina do Strykowa.

Rada Ministrów przyjęła w środę projekt zmian w ustawie o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym, przygotowany przez resorty infrastruktury i finansów. Jak zapowiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, w planach rządu jest przygotowanie kolejnego projektu, tym razem znoszącego opłaty na odcinkach prywatnych koncesjonariuszy.

Rząd obciąży budżet

Pomysł likwidacji opłat autostradowych okazuje się kompletną niespodzianką, bo według wcześniejszych planów tego samego rządu miało być dokładnie odwrotnie. Nie tak dawno temu minister Adamczyk zapowiadał wprowadzenie opłat na wszystkich autostradach, gdyż – jak powiedział – „nie stać nas na to, by utrzymywać stan autostrad, jeśli nie są one płatne”. Okazuje się jednak, że w perspektywie wyborów parlamentarnych stać nas na znacznie więcej – także na zniesienie istniejących opłat.

Stawki za przejechanie kilometra samochodem osobowym wynoszą na obu państwowych odcinkach 10 gr. Pozostają niezmienione od ustalenia ich rozporządzeniem z kwietnia 2012 r. Ale co roku zapewniają pokaźne wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego, które następnie kierowane są na budowę nowych dróg. W 2022 r. pobierająca opłaty Krajowa Administracja Skarbowa zebrała z odcinków Wrocław–Gliwice oraz Konin–Stryków łącznie 198,9 mln zł.

Jak napisano w projekcie zmian przepisów, likwidacja poboru opłat ma być podyktowana „potrzebami społecznymi”. – Ta większa dostępność autostrad też się przyczyni do poprawy stanu portfela Polaków, bo mniej będą wydawać na autostrady, ale także do poprawy stanu środowiska naturalnego, do zwiększenia bezpieczeństwa i komfortu jazdy – zapowiedział premier Mateusz Morawiecki na środowej konferencji prasowej. Innego zdania są eksperci: – Nie wydaje mi się, by likwidacja opłat przyniosła na tyle korzystne efekty, by brnąć w ten projekt – powiedział Zbigniew Kotlarek, były szef GDDKiA, obecnie prezes Polskiego Kongresu Drogowego.

Zdaniem Michała Beima, eksperta Instytutu Sobieskiego, bezpłatne autostrady staną się dla budżetu dużym obciążeniem. Wraz z wiekiem dróg będą rosły koszty ich utrzymania. – Powstaje pytanie o alternatywę wobec uszczuplenia wpływów Krajowego Funduszu Drogowego: czy będzie to oznaczać podwyższenie opłaty paliwowej, czy subwencje z budżetu, np. kosztem oświaty czy obronności? – zastanawia się Beim. Efektem może być więc podwyżka cen paliw na stacjach. W rezultacie za zniesienie opłat autostradowych zapłaciliby wszyscy kierowcy, także ci, którzy z autostrad nie korzystają.

Przeciwnie do UE

Pomysł PiS oznacza także utratę potencjalnych wpływów z wprowadzenia opłat na autostradach, które obecnie są bezpłatne, a gdzie myto było planowane. Przykładowo autostrada A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą, mogąca stać się jedną z najbardziej lukratywnych tras w kraju, miała według szacunków przynosić rocznie z opłat sto kilkadziesiąt milionów złotych. Nie mniej dochodowy dla KFD mógłby okazać się odcinek A1 pomiędzy Łodzią a śląską aglomeracją.

Likwidacja opłat, zwłaszcza jeśli obejmie także odcinki koncesyjne, uderzy w rozwój pasażerskich przewozów kolejowych, już teraz mało konkurencyjnych wobec samochodów. – To jest wbrew temu, co mówi rząd, że kolej jest najbardziej ekologicznym, najbardziej bezpiecznym i najlepszym środkiem transportu – powiedział Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, cytowany przez Rynek Infrastruktury.

Ocenia się, że jeśli wśród unijnych priorytetów jest zrównoważona polityka transportowa, to rząd będzie pogłębiał darmowymi autostradami uzależnienie polskiego transportu od motoryzacji indywidualnej. – Promowanie auta to zły krok, zaskakujący w dzisiejszej Europie. Idziemy wbrew intencjom UE – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. – Priorytetem polityki powinna być walka z wykluczeniem transportowym na prowincji przez rozwój transportu publicznego, a nie znoszenie opłat za najlepsze drogi łączące największe i najzamożniejsze metropolie – dodaje Michał Beim.

Rząd zdecydował o zniesieniu opłat dla samochodów osobowych i motocykli na autostradach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Od 1 lipca 2023 r. dwa płatne odcinki mają się stać darmowe: to 160 km autostrady A4 pomiędzy Wrocławiem i Gliwicami oraz 90 km autostrady A2 od Konina do Strykowa.

Rada Ministrów przyjęła w środę projekt zmian w ustawie o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym, przygotowany przez resorty infrastruktury i finansów. Jak zapowiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, w planach rządu jest przygotowanie kolejnego projektu, tym razem znoszącego opłaty na odcinkach prywatnych koncesjonariuszy.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Potężne zamieszanie na lotniskach. Tysiące samolotów uziemionych
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Transport
Węgrzy potwierdzają plany stworzenia swojego CPK i zapraszają przewoźników
Transport
DHL z Biedronką rzucają wyzwanie InPostowi. To już paczkowa wojna
Transport
Ruszyła druga wojna o „pocztomaty”. Poczta Polska liczy na zwrot akcji
Transport
Kto będzie kierował pracami zarządu PKP Cargo? Jest decyzja rady nadzorczej