Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Tadeusz Wilk: Ustawa Macrona zwiększy koszty przewoźników

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której samochód jadący przez kilka krajów w każdym z nich będzie miał inne warunki wykonywania przewozu – komentuje ustawy protekcjonistyczne Tadeusz Wilk, dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Publikacja: 01.07.2016 13:46

#RZECZoBIZNESIE: Tadeusz Wilk: Ustawa Macrona zwiększy koszty przewoźników

Foto: Rzeczpospolita

#RZECZoBIZNESIE: Tadeusz Wilk: Ustawa Macrona zwiększy koszty przewoźników

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której samochód jadący przez kilka krajów w każdym z nich będzie miał inne warunki wykonywania przewozu – komentuje ustawy protekcjonistyczne Tadeusz Wilk, dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Dzisiaj weszła w życie nowelizacja francuskiej ustawy Macrona. Co oznacza ona dla polskich przewoźników?

Wzrosną przede wszystkim koszty. – Każdy z przedsiębiorców, który wykonuje przewozy do Francji lub kabotaż na jej terenie, będzie musiał ustanowić swojego przedstawiciela – mówi Tadeusz Wilk i dodaje, że jest to to koszt na poziomie 40-80 euro od jednego kierowcy. Spowoduje to ogromne obciążenie zarówno dla dużych firm, jak i tych mniejszych.

Reklama
Reklama

Tadeusz Wilk przypomina również, że tydzień roboczy we Francji jest krótszy niż w Polsce i wynosi zaledwie 35 godzin. To oznacza, że francuskim pracownikom należy zapłacić wyższe stawki za nadgodziny niż Polakom, którzy wykonują pracę w swoim wymiarze godzin.

Mimo silnych protestów polskich przewoźników i skarg Komisji Europejskiej, nie załagodzono ustawy.

Protesty jednak wciąż mają szansę coś zmienić, tak jak to się stało w przypadku ustawy niemieckiej, która weszła w życie na początku ubiegłego roku. – W Niemczech, mimo że zastosowano tę ustawę, to w dalszym ciągu kontrole są dosyć rzadkie – uspokaja Tadeusz Wilk.

Ustawa ma na celu ochronę francuskich przewoźników przed tanią konkurencją z innych krajów. Polacy są jednymi z najważniejszych usługodawców na tym rynku. - W całej Europie wykonujemy w tej chwili ok. 1/4 pracy przewozowej w transporcie drogowym – podkreśla Wilk.

- To, że jesteśmy dobrzy, nie wynika tylko z tego, że jesteśmy tani – dodaje. – To wynika również z jakości naszej pracy, bo przecież nikt nie zleci przewozu ładunku, który jest wart miliony euro, komuś, kto jest nieodpowiedzialny.

- Dzisiaj mamy oficjalnie zarejestrowanych ponad 30 tys. firm w tym sektorze – podkreśla Wilk. To znaczny postęp w porównaniu z 2004 r., kiedy na rynku działało zaledwie 9 tys. polskich firm.

Reklama
Reklama

Największą konkurencję dla polskich przewoźników stanowią Francja i Niemcy, posiadające jedne z najliczniejszych flot w Europie.

Rośnie zagrożenie, że inne kraje pójdą śladem Francji i Niemiec

Coraz silniejsze działania protekcjonistyczne w tej branży można zaobserwować również w Rosji i Turcji, która ograniczyła wielkość zezwoleń na wjazd na teren kraju. – Wspominają o tym również Włosi i inne kraje, takie jak Dania, Holandia, Belgia – mówi Wilk.

Czy możemy zrekompensować te szkody na innych rynkach?

Być może zwiększy się liczba polskich przewoźników jeżdżących do Iranu. Atrakcyjne wydają się również azjatyckie rynki, dotychczas nieznane i zbyt odległe dla polskich przewoźników.

Transport
SAFE to program idealny dla Airbusa. Polskie firmy też na nim zarobią
Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama