Reklama

Skaza na reputacji Grupy Airbusa

Grupę Airbusa czeka okres niepewności głównego działu samolotów cywilnych po wszczęciu w W.Brytanii postępowania mającego wyjaśnić tryb wynagradzania agentów stron trzecich za kontrakty

Aktualizacja: 09.08.2016 18:10 Publikacja: 09.08.2016 17:59

Skaza na reputacji Grupy Airbusa

Foto: Bloomberg

Największy w  Europie producent samolotów podał o otrzymaniu informacji od brytyjskiego urzędu ścigania oszustw SFO oficjalnego postępowania karnego po zawiadomieniu go przez krajową agencję kredytów eksportowych o rozbieżnościach w pracy lokalnych agentów.

Śledztwo dotyczy bardzo wrażliwej kwestii w branży lotniczej, bo agencja UK Export Finance  (UKEF) spierała się od lat  z firmami lotniczymi o konieczność większej przejrzystości, choć nie jest jawnie przeciwna korzystaniu z pośredników.

Grupa Airbusa podała, że SFO będzie badać możliwe "oszustwa, łapownictwo i korupcję", a ona będzie współpracować z organem prowadzącym śledztwo, bo sama powiadomiła UKEF o  własnych wewnętrznych ustaleniach.

- Zajmie to lata - stwierdziła o śledztwie osoba znająca sprawę, jej zdaniem za wcześnie przewidywać wynik czy konsekwencje. Odrębnie trwa od 4 lat śledztwo  dotyczące kontraktu na sprzęt  łączności za 3,3 mld dolarów Grupy Airbusa z Arabią Saudyjską, SFO bada z kolei od 2013 r. możliwość korumpowania przez producenta silników Rolls-Royce.

Najnowsza sprawa dotyczy rozbieżności w sumach honorariów agentów zgłaszanych we wnioskach o wsparcie eksportu, brakujących personaliów przedstawicieli handlowych stron trzecich; dotyczą one w pewnych przypadkach wielu lat wstecz.

Reklama
Reklama

W kwietniu UKEF wstrzymała finansowanie eksportu do czasu zakończenia postępowania sprawdzającego zgodność z przepisami, to samo zrobiły szybko Francja i Niemcy. Od 2006 r. firmy  w W. Brytanii zwracające się o wsparcie eksportu muszą ujawniać wszelkich pośredników uczestniczących w negocjacjach i listę wypłaconych kwot.

Przepisy te wprowadzono po serii zasadniczych zwrotów w polityce i gorącej debacie UKEF z firmami lotniczymi, w  tym z  Airbusem, które były przeciwko zaostrzaniu przepisów o ujawnianiu danych i zawieranych umowach, bo ich zdaniem takie dane powinny być tajemnicą handlową, a ich własne kodeksy postępowania i metody kontroli są wystarczające.

Akcje Grupy Airbusa trochę straciły w Paryżu, ale długofalowe skutki mogą zależeć od tego, w jakim zakresie rozwinie się śledztwo i jakiego szczebla szefów będzie dotyczyć, którzy decydowali o wypłatach nawet milionów dolarów.

Wyścig po finansowanie

Odrębnie Airbus stara się przywrócić finansowanie eksportu przez UKEF na podstawie zmienionego wzorca zgodności z przepisami. Grupa stwierdziła w lipcu, że zgodziła się na nową procedurę i spodziewa się wznowienia kredytów eksportowych w IV kwartale.

Osoby związane z tą sprawą uważają jednak, że mocno popsuły się stosunki Airbusa z agencjami wspierania eksportu, zwłaszcza z UKEF i trzeba będzie zrobić dużo dla przywrócenia zaufania. Zdaniem analityków, operacyjny skutek tej luki w finansowaniu jest obecnie ograniczony, bo panuje mały popyt na kredyty eksportowe w związku z dużą dostępnością do środków finansowania działalności. Zaledwie 5 proc. dostaw Airbusa zależało w 2015 r. od takiego  wsparcia.

Airbus musi teraz wykazać, że ma solidny system zapobiegania nadużyciom. Jednym z rozważanych posunięć dla odzyskania zaufania jest powszechny dobrowolny zakaz stosowania procentowych prowizji dla agentów od sprzedaży reprezentujących strony trzecie i staranne sprawdzanie wszystkich innych form płatności.

Reklama
Reklama

Takie posunięcie rozproszyłoby obawy, że płatności w krajach, gdzie zwyczajowo istnieją miejscowi przedstawiciele, w części Azji i na Bliskim Wschodzie, iż jest to potencjalny mechanizm przekazywania łapówek. Może jednak okazać się poważnym problemem dla firmy, która otwarcie oświadczała władzom brytyjskim od lat, że korzysta z istniejącej od dawna sieci przedstawicieli dla zachowania swej konkurencyjności, podczas gdy niektórzy twierdzą, że prowizje od sprzedaży są normalnym zjawiskiem w wielu sektorach.

Może być też sprawdzianem niełatwych stosunków Airbusa z firmą matką, której prezes, Tom Enders uruchomił energiczny  - zdaniem niektórych szorstki - proces przestrzegania obowiązujących przepisów, pod kierunkiem nowego szefa działu prawnego.

Na równi z Boeingiem

Obecnie pole działania Airbusa i Boeinga wyrównało się, bo odpowiedni system w Stanach został unieruchomiony z powodu impasu politycznego:  Bank Eksportowo-Importowy (EXIM Bank) nie ma funkcjonującego zarządu. Niektórzy amerykańscy oficjele przewidują, że bank może wznowić finansowanie Boeinga na przełomie tego roku i następnego, a wtedy Airbus znajdzie się w   niekorzystnej sytuacji na pewnych kluczowych rynkach, chyba że  uda mu się odzyskać do końca roku dostęp do europejskich kredytów.

Takie kredyty uruchamia się wraz z dostawą samolotów, gdy klient musi za nie zapłacić do końca, ale niepewność z ich uzyskiwaniem w przyszłości może utrudniać zdobywanie nowych kontraktów. Firma brokerska Kepler Cheuvreux uważa, że takie kredyty mogą pomóc w sfinalizowaniu ważnego zamówienia z Iranu, ale na tym etapie afera z agentami  zaszkodzi bardziej reputacji Airbusa niż sam biznes.

Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Transport
Reanimacja martwego projektu. Wiemy, co dalej z kolejową gigainwestycją
Transport
Rosyjskie linie lotnicze Ural Airlines mają pomysł na odzyskanie Airbusów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama