Największy w Europie producent samolotów podał o otrzymaniu informacji od brytyjskiego urzędu ścigania oszustw SFO oficjalnego postępowania karnego po zawiadomieniu go przez krajową agencję kredytów eksportowych o rozbieżnościach w pracy lokalnych agentów.
Śledztwo dotyczy bardzo wrażliwej kwestii w branży lotniczej, bo agencja UK Export Finance (UKEF) spierała się od lat z firmami lotniczymi o konieczność większej przejrzystości, choć nie jest jawnie przeciwna korzystaniu z pośredników.
Grupa Airbusa podała, że SFO będzie badać możliwe "oszustwa, łapownictwo i korupcję", a ona będzie współpracować z organem prowadzącym śledztwo, bo sama powiadomiła UKEF o własnych wewnętrznych ustaleniach.
- Zajmie to lata - stwierdziła o śledztwie osoba znająca sprawę, jej zdaniem za wcześnie przewidywać wynik czy konsekwencje. Odrębnie trwa od 4 lat śledztwo dotyczące kontraktu na sprzęt łączności za 3,3 mld dolarów Grupy Airbusa z Arabią Saudyjską, SFO bada z kolei od 2013 r. możliwość korumpowania przez producenta silników Rolls-Royce.
Najnowsza sprawa dotyczy rozbieżności w sumach honorariów agentów zgłaszanych we wnioskach o wsparcie eksportu, brakujących personaliów przedstawicieli handlowych stron trzecich; dotyczą one w pewnych przypadkach wielu lat wstecz.
W kwietniu UKEF wstrzymała finansowanie eksportu do czasu zakończenia postępowania sprawdzającego zgodność z przepisami, to samo zrobiły szybko Francja i Niemcy. Od 2006 r. firmy w W. Brytanii zwracające się o wsparcie eksportu muszą ujawniać wszelkich pośredników uczestniczących w negocjacjach i listę wypłaconych kwot.
Przepisy te wprowadzono po serii zasadniczych zwrotów w polityce i gorącej debacie UKEF z firmami lotniczymi, w tym z Airbusem, które były przeciwko zaostrzaniu przepisów o ujawnianiu danych i zawieranych umowach, bo ich zdaniem takie dane powinny być tajemnicą handlową, a ich własne kodeksy postępowania i metody kontroli są wystarczające.
Akcje Grupy Airbusa trochę straciły w Paryżu, ale długofalowe skutki mogą zależeć od tego, w jakim zakresie rozwinie się śledztwo i jakiego szczebla szefów będzie dotyczyć, którzy decydowali o wypłatach nawet milionów dolarów.
Wyścig po finansowanie
Odrębnie Airbus stara się przywrócić finansowanie eksportu przez UKEF na podstawie zmienionego wzorca zgodności z przepisami. Grupa stwierdziła w lipcu, że zgodziła się na nową procedurę i spodziewa się wznowienia kredytów eksportowych w IV kwartale.
Osoby związane z tą sprawą uważają jednak, że mocno popsuły się stosunki Airbusa z agencjami wspierania eksportu, zwłaszcza z UKEF i trzeba będzie zrobić dużo dla przywrócenia zaufania. Zdaniem analityków, operacyjny skutek tej luki w finansowaniu jest obecnie ograniczony, bo panuje mały popyt na kredyty eksportowe w związku z dużą dostępnością do środków finansowania działalności. Zaledwie 5 proc. dostaw Airbusa zależało w 2015 r. od takiego wsparcia.
Airbus musi teraz wykazać, że ma solidny system zapobiegania nadużyciom. Jednym z rozważanych posunięć dla odzyskania zaufania jest powszechny dobrowolny zakaz stosowania procentowych prowizji dla agentów od sprzedaży reprezentujących strony trzecie i staranne sprawdzanie wszystkich innych form płatności.
Takie posunięcie rozproszyłoby obawy, że płatności w krajach, gdzie zwyczajowo istnieją miejscowi przedstawiciele, w części Azji i na Bliskim Wschodzie, iż jest to potencjalny mechanizm przekazywania łapówek. Może jednak okazać się poważnym problemem dla firmy, która otwarcie oświadczała władzom brytyjskim od lat, że korzysta z istniejącej od dawna sieci przedstawicieli dla zachowania swej konkurencyjności, podczas gdy niektórzy twierdzą, że prowizje od sprzedaży są normalnym zjawiskiem w wielu sektorach.
Może być też sprawdzianem niełatwych stosunków Airbusa z firmą matką, której prezes, Tom Enders uruchomił energiczny - zdaniem niektórych szorstki - proces przestrzegania obowiązujących przepisów, pod kierunkiem nowego szefa działu prawnego.
Na równi z Boeingiem
Obecnie pole działania Airbusa i Boeinga wyrównało się, bo odpowiedni system w Stanach został unieruchomiony z powodu impasu politycznego: Bank Eksportowo-Importowy (EXIM Bank) nie ma funkcjonującego zarządu. Niektórzy amerykańscy oficjele przewidują, że bank może wznowić finansowanie Boeinga na przełomie tego roku i następnego, a wtedy Airbus znajdzie się w niekorzystnej sytuacji na pewnych kluczowych rynkach, chyba że uda mu się odzyskać do końca roku dostęp do europejskich kredytów.
Takie kredyty uruchamia się wraz z dostawą samolotów, gdy klient musi za nie zapłacić do końca, ale niepewność z ich uzyskiwaniem w przyszłości może utrudniać zdobywanie nowych kontraktów. Firma brokerska Kepler Cheuvreux uważa, że takie kredyty mogą pomóc w sfinalizowaniu ważnego zamówienia z Iranu, ale na tym etapie afera z agentami zaszkodzi bardziej reputacji Airbusa niż sam biznes.