Gość próbował wyjaśnić czy jest sens na stawianie na lotnisko w Radomiu kosztem Modlina.
- Dokładnie nie wiemy jakie scenariusze są szykowane i jak wyglądać ma przyszłość Modlina. Z całej sytuacji wynika, że przynajmniej rozwój Modlina będzie blokowany. Z punktu widzenia interesu pasażerów nie byłoby to dobre rozwiązanie. Dla połowy osób dojazd do Radomia byłby gehenną, a to są miliony pasażerów - tłumaczył Serafin.
Przyznał, że przeniesienie się tanich linii do Radomia byłaby bardzo trudne. - Pewnie walczyliby na stronie prawnej, bo byliby postawieni w bardzo złej sytuacji biznesowej i konkurencyjnej. To by uderzyło nie tylko w Ryanair, ale też Wizzair. Niekorzystna sytuacja dla nich przełożyłaby się na niekorzystną sytuację dla pasażerów – ocenił gość.
- Minimum przyzwoitości z punktu widzenia pasażerów, to równoległy rozwój obu tych lotnisk – dodał.
Serafin przypomniał, że Wizzair to ogromny przewoźnik, dużo większy od LOT-u. - On nie da się łatwo zmarginalizować, podobnie Ryanair. Możliwości prawne i biznesowe będą mieli bardzo duże – mówił.
Serafin przyznał, że potrzebny jest scenariusz rozwoju lotnisk, które obsługują aglomerację warszawską i sąsiednie regiony. To powinno być rozwiązanie całościowe.
- Są jeszcze bardzo duże możliwości poprawy przepustowości Lotniska Chopina. Dużo zależy od wielkości samolotów, bo ograniczona jest tylko liczba operacji. Są lotniska, które mają 1 pas i obsługują ponad 40 mln pasażerów. Chopin może obsłużyć zdecydowanie więcej niż 20 mln. Pasażerów – wyliczył.
Gość podkreślił, że jeżeli przyjmiemy, iż za kilkanaście lat zbudujemy Centralny Port Lotniczy, to znaczne inwestycje w Modlin nie mają sensu.
- Oczywiście Okęcie trzeba by maksymalnie odciążać Modlinem. Być może za 6-7 lat okaże się, że będzie wystarczająca liczba zainteresowanych, żeby powoli rozwijać Radom. Być może również Łódź zacznie na tym korzystać, ale to powinno iść w sposób naturalny, a nie wymuszony – tłumaczył.
Serafin zaznaczył, że sens budowy CPK sprowadza się do tego, czy wierzymy, że LOT za kilkanaście lat będzie wielką linią tranzytową, która będzie konkurowała z gigantami i przewoziła miliony pasażerów tranzytowych na dalekim dystansie do Azji i Ameryki Północnej.
- Trendy jednak pokazują, że cały czas wygrywają najwięksi, a mniejsi łączą się z gigantami. LOT musiałby walczyć ze wszystkimi. Można mieć wątpliwości, czy jest w stanie skutecznie z nimi konkurować w długim horyzoncie – ocenił.
- Każda analiza pokaże, że jeżeli nie będzie wielkiego LOT-u, to CPK nie ma sensu. Tak gigantyczna inwestycja wtedy nie ma sensu – dodał.
Serafin przypomniał, że LOT ujawnia niewiele informacji, więc nie znamy struktury rentowności połączeń.
- LOT bazuje na bardzo dobrych wynikach podstawowych połączeń, Chicago, Nowy Jork, Toronto. To jest element, który pracuje dla LOT-u. Rozwijanie kolejnych połączeń jak Seul, Tokio czy Szanghaj to będzie wejście w coraz większą konkurencję z gigantami. Tam już muszą być pasażerowie tranzytowi – tłumaczył.
- Poza tym mamy okres wyjątkowej hossy. Poza przegranymi, wszystkie poważne linie na rynku europejskim zarabiają pieniądze. W większości znacznie większe od LOT-u. Mają wyższą rentowność i ogromne zasoby finansowe, żeby przetrzymać trudne czasy. LOT tych zasobów nie ma. Obawiam się, że będzie mu trudno samemu przetrzymać trudne czasy, które muszą przyjść. To będzie sprawdzian – dodał.