W położonej w Badenii-Wirtenbergii Tybindze właściciele aut nie mają powodów do zadowolenia. Boris Palmer, miejscowy burmistrz, uzyskał wstępne poparcie dla propozycji drastycznego podniesienia opłat parkingowych. Roczna opłata za parkowanie ma, zgodnie z propozycją, wzrosnąć z maksymalnie 30 do maksymalnie 180 euro. Najwyższa stawka ma dotyczyć SUV-ów.

Burmistrz początkowo chciał, by opłata maksymalna wynosiła 360 euro rocznie, ale nie uzyskał dla tego pomysłu wystarczającego poparcia ze strony radnych i urzędników. Maksymalna stawka 180 euro rocznie ma dotyczyć pojazdów spalinowych o masie 1,8 tony oraz elektrycznych o masie powyżej 2 ton. Palmer przewiduje jednak tu zniżki dla osób będących na zasiłkach, osób niepełnosprawnych oraz pracowników opieki, dla których duże auto jest niezbędne przy wykonywaniu obowiązków. Podwyższając drastycznie stawki Boris Palmer chce zniechęcić Tybińczyków do korzystania z dużych aut.

- Powinna istnieć zauważalna różnica między opłatami ponoszonymi przez małe miejskie samochody, a tymi ponoszonymi przez duże sportowe pojazdy, które w rzeczywistości nie są potrzebne w mieście – cytuje wypowiedź Palmera „The Guardian”.

Nowe propozycje opłat mają być elementem strategii neutralności klimatycznej Tybingi, która podobnie jak inne niemieckie miasta, stawia sobie ambitny cel osiągnięcia jej do 2030 roku. Elementem dochodzenia do neutralności klimatycznej jest rozbudowa systemu transportu publicznego i dochody z opłat parkingowych mają być przeznaczone właśnie na ten cel.

Anonsując zmiany na początku lata, burmistrz Palmer pisał na swoim profilu na Facebooku do kierowców: „Nie zapłaciliście za drogi. Nie płacicie też wystarczających podatków. Twoja ulubiona forma transportu jest w dużym stopniu dotowana przez wszystkich innych podatników i następne pokolenia. Gdyby ceny odzwierciedlały rzeczywistą kwotę do zapłaty, miejsce parkingowe musiałoby kosztować nie 30, a 3000 euro rocznie”.

W efekcie jeden z mieszkańców Tybingi oskarżył burmistrza o „prowadzenie osobistej kampanii przeciwko samochodom i ich właścicielom”. Boris Palmer, znany z ciętego języka, w odpowiedzi argumentował, że jest „tylko przeciwko ludziom, którzy chcą, aby inni płacili za ich miejsce parkingowe, a potem dalej jęczą”.

Rada miejska Tybingi ma podjąć ostateczną decyzję pod koniec września, ale z doniesień wynika, że Boris Palmer zapewnił sobie większość do przegłosowania ograniczonych w stosunku do pierwotnych zamierzeń podwyżek opłat.