Europejski producent wolno zaczyna rok, bo woli wykorzystać czerwcowy salon na Le Bourget pod Paryżem na zrobienie większego wrażenia. Ogłoszone dane świadczą jednak o małym popycie wśród linii lotniczych, które muszą dostosować swe moce przewozowe  do słabych perspektyw gospodarczych na głównych rynkach.

Airbus podał, że po uwzględnieniu anulowania zamówień i zamianie typów samolotów ma w tym roku na koncie tylko 23 samoloty netto. W kwietniu doszło 10 A350-900 zamówione przez klienta, którego nie ujawniono.

Boeing ma po 4 miesiącach 241 samolotów brutto, a po anulowaniach 210. Część pakietu zamówień przypadła na samoloty w wersji wojskowej.

Od stycznia do końca kwietnia Airbus dostarczył klientom 182 samolotów, w całym roku przygotowuje się do wydania 700, a niektórzy członkowie kierownictwa mówili nawet o 720. Boeing planuje dostawę 76-765 maszyn.

Airbus przewiduje zwiększenie tempa dostaw w II półroczu, gdy skończą się problemy z silnikami do A320neo, chciałby też uniknąć dramatycznego sprintu z ostatniego grudnia, gdy pojawiły się problemy z silnikami.

Dotychczas z Tuluzy odleciało 36 samolotów z rodziny A320neo, w całym roku ma ich być ok. 200. Klienci odebrali tez 17 szerokokadłubowych A350 i 3 superjumbo A380.