- Włosi mają czas do czwartku na zdecydowanie się w tej sprawie. Jeśli nasi włoscy przyjaciele powiedzą tylko +ta propozycja nam nie odpowiada+, to skarb państwa wykorzysta swe prawo pierwokupu STX France, abyśmy mogli wznowić kwestię jej sprzedaży — oświadczył francuski minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire. — My kupimy te udziały, jesteśmy większościowym właścicielem i będziemy mieć czas na spokojne wynegocjowanie nowego paktu o akcjonariacie. Dodał, że koszt wykupienia innych udziałowców STX France jest rzędu kilkudziesięciu milionów euro, a nie miliardów.
Szef włoskiej grupy stoczniowej Fincantieri, Giuseppe Bono odpowiedział na to podczas telekonferencji: — Jesteśmy Europejczykami w sprawie STX i nie możemy zgodzić się na traktowanie nas gorzej niż Koreańczyków. Bono i minister przemysłu Carlo Calenda mówili o możliwości wycofania się Fincantieri z umowy, jeśli rząd francuski wycofa się z wcześniej uzgodnionych warunków.
Włoska grupa podpisała w maju porozumienie o odkupieniu od STX Europe za 79,5 mln euro 66,66 proc. kapitału w STX France, właściciela stoczni w Saint-Nazaire. Obecny rząd francuski uważa jednak, że umowa zawarta przez poprzedni rząd nie gwarantuje w dostatecznym stopniu strategicznych interesów tej stoczni. Fincantieri chce z kolei zachować większość udziałów w STX odkupionych od koreańskiej firmy matki będącej w tarapatach. Pozostała jedna trzecia byłaby własnością Francji.
Włosi odrzucili propozycję francuskiego rządu równych udziałów w stoczni oświadczając, że „czerwona linia to minimum lekko większościowy udział i kontrola rady zarządu”.
Strategiczny zakład
Francja dysponuje do 28 lipca prawem pierwokupu całości stoczni. Wysuwała już groźbę tymczasowej nacjonalizacji podczas rozmów z Włochami, które doprowadziły w kwietniu do porozumienia przewidującego kupno 55 proc. STX France przez grupę Fincantieri (48 proc.) i związaną z nią fundacją (7 proc.).
- Umowa wynegocjowana przez poprzedni rząd nie zadowala nas — oświadczył teraz minister Le Maire powtarzając stanowisko z końca maja Emmanuela Macrona. — Nie chcemy podejmować żadnego ryzyka wobec zakładu przemysłowego o tak strategicznym znaczeniu jak Saint-Nazaire, wyspecjalizowanego w produkcji statków pasażerskich i bardzo dużych kadłubów, np. lotniskowców. Ponieważ jest to zakład strategiczny, nie pozwolimy na większość w nim inwestorowi zagranicznemu — powiedział.
Ostanie propozycje francuskie przedstawione 26 lipca przez ministra dałyby Włochom 50 proc., a reszta należałaby do Francji (skarb państwa, Naval Group, bank inwestycyjny bpifrance) i załogi.
Do tego sporu dochodzi w czasie, gdy Włochy mają od kilku lat do czynienia z przejmowaniem ich dużych firm, często przez firmy francuskie, jak np. na przyjacielskich warunkach Luxottica przez Essilor czy wrogie wchodzenie grupy Vivendi, głównego akcjonariusza Telecom Italia, w kapitał Mediaset.
Rola państwa
Macron wygrał wybory obietnicą zwiększenia wzrostu gospodarczego poprzez znoszenie ograniczeń dla firm, jego rząd ogłosił plany prywatyzacji niestrategicznych aktywów i poluzowania kodeksu pracy. Nie zawahał się jednak naciskać na Renaulta i PSA, w których państwo ma udziały, by ratowały miejsca pracy.
Mówił też od dawna, że państwo może odgrywać kluczową rolę w gospodarce i i zarazem dawać przedsiębiorcom swobodę podejmowania ryzyka w działalności bez obaw o ingerencje rządu. Po wyborze postanowił zmienić warunki umowy z Fincantieri o kupnei STX France. Francuzi obawiali się, że Włosi przeniosą produkcję wycieczkowców, na które jest ogromny popyt, z Saint-Nazaire do Włoch. nie wspominając o transferze technologii i redukcji zatrudnienia.