Reklama

"Traktat o miłości": Gdy zabierają nam dzieci

W niedzielę w Studiu Teatralnym Dwójki premiera „Traktatu o miłości”. To opowieść o skutkach działania zdeformowanej instytucji.

Aktualizacja: 01.12.2016 22:55 Publikacja: 01.12.2016 22:50

"Traktat o miłości": Gdy zabierają nam dzieci

Foto: materiały prasowe

Joanna Lipska (w tej roli Agnieszka Podsiadlik) młoda Polka wyjechała do Niemiec ze swoją kilkuletnią córeczką w nadziei na lepsze życie. Szczęśliwie wychodzi za mąż za Niemca – Jurgena Krenza (Piotr Domalewski). Jednak po pewnym czasie pojawiają się problemy rodzinne, w które wkracza Helga Hertz (Dorota Landowska), pracownica urzędu zajmującego się opieką nad dziećmi i młodzieżą.

Sztuka napisana przez Marka Kochana powstała na konkurs pod hasłem „Talking about borders” („Rozmawiając ponad granicami”) ogłoszony przez Teatr Miejski w Norymberdze, służący zapoznaniu Europy Zachodniej z punktem widzenia piszących dla teatru autorów z Europy Środkowo-Wschodniej.

– Postanowiłem opowiedzieć o sprawie Jugendamtu, czyli Urzędu ds. dzieci i młodzieży, która dotyczy zarówno naszych relacji z Niemcami, jak i ich samych – wyjaśnia Marek Kochan, autor „Traktatu o miłości”. – Co roku ta instytucja odbiera rodzicom 40 tysięcy dzieci, czyli statystyczne codziennie setkę. Można się zastanawiać, ile z nich to uzasadnione przypadki, gdy rzeczywiście dzieje się coś złego i trzeba wkroczyć, a kiedy – co opisują media – tak naprawdę jest to egzekwowanie władzy, jaką ta instytucja ma nad obywatelami. Jugendamt funkcjonuje na podstawie ustawy jeszcze sprzed wojny. To instytucja praktycznie wolna od jakiejkolwiek kontroli i odpowiedzialności. Jej urzędnicy mają władzę arbitralnej oceny domowych sytuacji. Wystarczy, że urzędnikowi nie spodobają się rodzice, którzy, na przykład, są dla niego nieuprzejmi – i dziecko może zostać im odebrane. Teoretycznie zatwierdza te wnioski sąd, ale w bardzo wielu sytuacjach dzieje się to z automatu. Było wiele skarg – nie tylko ze strony Polaków, ale także obywateli Włoch czy Francji, których dotykają te same problemy. Petycje, składane w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego były dotąd bezskuteczne. Myślę, że sprawa Jugendamtów jest jednym z tematów tabu w Niemczech, skoro od tylu lat nie została rozwiązana. Kontekstem dla tej sztuki jest też Traktat polsko-niemiecki, podpisany w 1991 roku i dający obu nacjom równe prawa m.in. w zakresie poszanowania języka. Tymczasem nagminną praktyką Jugendamtów jest zabranianie polskim i nie tylko polskim rodzicom kontaktu z własnymi dziećmi w ich ojczystym języku.

Za najważniejszy temat sztuki jej autor uważa kwestię wolności jednostki wobec systemu, jakim jest państwo.

– Ingerencja państwa w sprawy rodziny jest nie tylko problemem społecznym, ale i egzystencjalnym – uważa Marek Kochan. – Państwo jako instytucja ma w pewnych aspektach totalitarną władzę nad człowiekiem. Podobny problem występuje także w Polsce, gdzie kuratorzy powołani do pomocy rodzinom czasem tak naprawdę wpędzają te rodziny w kłopoty. Media opisywały takie przypadki, niektóre znam z pierwszej ręki. Jest to więc sztuka także o polskich instytucjach.

Reklama
Reklama

Przedstawiona w tym dramacie historia jest fikcyjna, ale oparta na faktach.

– Na przykład niektóre kwestie Helgi Hertz są wiernymi cytatami z wypowiedzi urzędników Jugendamtu, nagranych przez ludzi będących ofiarami tej instytucji – wyjaśnia autor „Traktatu o miłości”. – Chciałbym jednak uniknąć dosłowności: w mojej sztuce instytucja zajmująca się opieką nad dziećmi i młodzieżą nazywa się Liebesamt czyli Urząd Miłości.

Autora zainspirowały prawdziwe historie opisywane w mediach w ciągu ostatnich lat.  – Także w czasie  tegorocznych wakacji miało miejsce kilka głośnych przypadków zabierania polskim rodzicom dzieci na terenie Niemiec, m.in. matce zabrano dziecko dwa dni po porodzie pod pretekstem, że prawdopodobnie nie będzie w stanie go dobrze wychować. Tę bulwersującą sprawę podjęły media, interweniowały władze i akurat tym razem udało się uniknąć tragedii. Ale jest wiele takich sytuacji, gdy rodzice są całkowicie bezradni. Zabrane rodzicom dzieci przebywają w rodzinach zastępczych, a naturalni rodzice są całkowicie pozbawiani kontaktu z nimi. Najbardziej drastyczne i złożone przypadki dotyczą nie tylko polskich rodzin, ale też mieszanych, gdzie w przypadku rozwodu prawo do opieki jest zwykle przyznawane rodzicowi niemieckiemu.

Na pytanie, na ile polski autor może ingerować w standardy niemieckiego prawa, Marek Kochan odpowiada:

– Jesteśmy częścią Europy i mam nadzieję, że łączą nas nie tylko interesy gospodarcze, ale i wspólne wartości. A więc Polacy mogą upomnieć się o europejskie standardy, także na terenie Niemiec i innych krajów, gdzie dochodzi do podobnych sytuacji, takich jak np. Norwegia czy Szwecja. Mamy prawo do artykułowania swojego punktu widzenia i upominania się o prawa naszych obywateli bez kontrasygnaty ze strony innych. Myślę też, że każdy pisarz ma prawo i zarazem obowiązek wyrażać swój punkt widzenia. Mój jest właśnie taki. Ale to nie jest oczywiście tak, że Polacy są dobrzy, a Niemcy – źli. Wszyscy bohaterowie mojego dramatu mają swoje pęknięcia. Jest również i Niemiec porzucający pracę w tej opresyjnej instytucji, inspirowany zresztą autentyczną postacią. Pisałem tę sztukę do ludzi wrażliwych, niezależnie od narodowości, czy kraju zamieszkania.

„Traktat o miłości” reżyseruje Agata Puszcz. Występują także Andrzej Mastalerz i Michał Żurawski. Zdjęcia – Witold Adamek, scenografia – Arkadiusz Kośmider.

Reklama
Reklama

Premiera w Studiu Teatralnym Dwójki w niedzielę, 4 grudnia o 23:25.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama