Herbert Kickl powiedział podczas konferencji prasowej w czwartek, że chciałby "podstawowych centrów usług, odpowiedniej infrastruktury, która pozwala nam skoncentrować ludzi w procesie azylowym w jednym miejscu".

Wypowiedź błyskawicznie sprowokowała krytyczne komentarze. Alexander Pollak, szef organizacji charytatywnej SOS Mitmensch, słowa ministra nazwał "celową prowokacją". Lewicowy autor Robert Misik ocenił z kolei, że "Rubikon został przekroczony".

Opozycyjna Partia Zielonych ostrzegła przed "językiem narodowego socjalizmu, wkradającym się w sposób myślenia i odczuwania", podczas gdy partia NEOS powiedziała, że Kickl musi za "celową prowokację" przeprosić.

Kickl został ministrem spraw wewnętrznych w zeszłym miesiącu, po tym, gdy jego Partia Wolności (FPOe) utworzyła koalicję z centroprawicą po październikowych wyborach. Minister wycofał się ze swoich słów, mówiąc, że "nie zamierza nikogo prowokować".

Dodał, że rząd wprowadzi "bardzo, bardzo ścisłą politykę azylową" w odpowiedzi na deklarowany przez niego wzrost liczny przestępstw popełnionych w zeszłym roku przez obcokrajowców.

Szef FPOe, wicekanclerz Heinz-Christian Strache już wcześniej wywołał negatywne komentarze, sugerując, że osoby ubiegające się o azyl powinny być trzymane w pustych koszarach wojskowych i poddane wieczornej godzinie policyjnej.

W środę główna organizacja austriackiej społeczności wyznania żydowskiego (IKG) oświadczyła, że będzie unikała wszelkich kontaktów z FPOe, w tym z ministrami pochodzącymi z tej partii.