Od momentu wybuchu wirusa, na świecie zmarło ponad 700 osób, a w samych Chinach zarażonych jest ponad 34 tys. Singapur poinformował o 33 przypadkach, a wczoraj władze podniosły alarm do poziomu pomarańczowego, takiego samego jak podczas epidemii SARS w 2003 roku.
Podniesienie poziomu alarmowego wywołało panikę wśród mieszkańców. Już wczoraj wieczorem przed sklepami ustawiły się kolejki. Ze sklepowych półek szybko znikały opakowania ryżu, makaronu i papieru toaletowego.
Na zdjęciach umieszczanych w mediach społecznościowych widać puste półki oraz kupujących, którzy czekają przy wypełnionych po brzegi wózkach.
- Obawiam się, że jeśli jeszcze bardziej podniosą poziom alarmowy, nie będziemy mogli wyjść - powiedziała jedna z mieszkanek miasta.
Najwyższy stopień alarmowy ma kolor czerwony, jest jeden poziom wyżej od wprowadzonego obecnie.
Rząd Singapuru apelował do mieszkańców, by zachowali spokój, a minister handlu Chan Chun Sing powiedział, że nie ma potrzeby spieszyć się z zakupem kluczowych produktów. "Nie ma ryzyka, że zabraknie nam niezbędnego pokarmu lub artykułów gospodarstwa domowego" - napisał na Facebooku.