Do demonstracji, która odbywała się pod wielką, hiszpańską flagą, doszło na Placu Kolumba w centrum stolicy Hiszpanii.

Uczestnicy demonstracji mieli ze sobą transparenty głoszące "Wirus nie istnieje", "Maski zabijają" i "Nie boimy się".

W demonstracji mieli brać udział m.in. antyszczepionkowcy.

58-letnia Pilar Martin, która uczestniczyła w demonstracji, w rozmowie z AFP tłumaczyła, że przyjechała do Madrytu z Saragossy, by wziąć udział w proteście, ponieważ - jej zdaniem - rządy na całym świecie wyolbrzymiają liczbę zakażeń, by ograniczyć wolność osobistą ludzi.

- Zmuszają nas do noszenia masek, chcą, abyśmy zamknęli się w domach. Jest jasne, że wciąż oszukują nas mówiąc o ogniska. To wszystko kłamstwa - mówiła.

Wielu uczestników demonstracji nie miało na sobie masek mimo iż przepisy nakazują noszenie ich w miejscach publicznych w związku z wzrostem liczby zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Do protestu doszło dwa dni po wprowadzeniu nowych obostrzeń przez hiszpański rząd, obejmujących m.in. zamknięcie dyskotek i zakaz palenia na ulicach jeśli nie jest możliwe zachowanie dwumetrowego dystansu między znajdującymi się na nich osobami.

W Hiszpanii w wyniku COVID-19 zmarło jak dotąd 28617 osób.