O zamknięciu granic zdecydowały władze Francji po wykryciu na Wyspach nowego wariantu koronawirusa, który znacznie niż znane dotąd mutacje przenosi się miedzy ludźmi.
Cały ruch towarowy i pasażerski został objęty zakazem wjazdu do Francji, a przewoźnicy zostali przekierowani na prowizoryczny parking dla ciężarówek na lotnisku w Manston. Ich kierowcy przed przekroczeniem kanału La Manche mają przejść testy w ramach masowego programu koordynowanego przez wojsko.
Zgromadzonym w Kent około 1000 kierowcom postanowiła pomóc społeczność Sikhów.
Wczoraj około południa w świątyniach odczytano wezwanie do wolontariuszy. Ich prace koordynowała sikhijska organizacja charytatywna Khalsa Aid.
W ciągu dwóch godzin ochotnicy przygotowali 800 porcji gorącego jedzenia - 500 porcji curry i 300 porcji dania z makaronu i grzybów. Posiłki rozwoziła policja.
Z danych wynika, że w Kent ugrzęzło ponad 1000 ciężarówek. Zapełniły zatoczki i pobocza dróg, a także teren lotniska.
Wczoraj media podały, że Francja i Wielka Brytania doszły do porozumienia i granice dla transportu zostaną otwarte najpóźniej dziś rano.
Jak jednak wynika z rozmów TVN24 z polskim kierowcą, sytuacja nie zmieniła się.Ciężarówki nadal czekają przy granicy.