Donalda Trumpa na Twitterze obserwowało ponad 88 milionów ludzi. Dla prezydenta Stanów Zjednoczonych był to główny sposób komunikowania się ze swoimi wyborcami.

W piątek przedstawiciele Twittera poinformowali, że kontro prezydenta zostało na stałe zawieszone. Potwierdzono, że to pierwszy przypadek w historii, gdy zablokowano głowę państwa.

Po środowych zamieszkach w Waszyngtonie administratorzy serwisów społecznościowych podjęli działania mające na celu rozprawienie się z Trumpem oraz jego prawicowymi sojusznikami.

Czytaj także: 

Trump buduje swój mit

Pelosi: Zablokować Trumpowi dostęp do kodów nuklearnych

Trump wielokrotnie korzystał z Twittera i innych platform, aby przekazywać, że jego porażka w wyborach prezydenckich była spowodowana powszechnym oszustwem wyborczym. Dzielił się innymi teoriami spiskowymi, a także wzywał zwolenników do przyjazdu do Waszyngtonu w środę i przemarszu na Kapitol, aby zaprotestować przeciwko wynikowi wyborów.

Przedstawiciele Facebooka poinformowali po zamieszkach, że konto prezydenta będzie zawieszone co najmniej do 20 stycznia. Tego dnia odbędzie się inauguracja Joe Bidena. 

Twitter poinformował również, że dwa zamieszone wpisy Donalda Trumpa stanowią naruszenie polityki przeciwko propagowaniu przemocy.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Czytaj także: 

Trump nie wybiera się na inaugurację Bidena

Trump został tymczasowo zawieszony na Twitterze w środę. Jego konto zostało ponownie odblokowane w czwartek. Tego samego dnia zamieścił nagranie, gdzie potwierdził, że Biden będzie następnym prezydentem USA.

W sprawie usunięcia konta prezydenta głos zabrał jego syn Donald Trump Jr. Napisał, że dyktatorzy, którzy grozili ludobójstwem, nadal mają swoje konta. Nie podał jednak nazwisk.