Oficjalnie w Chinach koronawirusem SARS-CoV-2 zakaziło się ponad 81,5 tys. osób, a z powodu epidemii zmarło 3,3 tys. ludzi. W USA odnotowano dotąd ponad 215 tys. przypadków i ponad 5 tys. zgonów.
Zasiadający w komisji spraw zagranicznych członek Izby Reprezentantów z Partii Republikańskiej Michael McCaul zarzucił Pekinowi ukrywanie prawdziwych statystyk. Wezwał Departament Stanu do zbadania sprawy.
Władze Chin wielokrotnie zmieniały sposób zliczania przypadków koronawirusa. Ze statystyk do bieżącego tygodnia wykluczane były osoby, które nie miały objawów. W chińskich mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia, że domy pogrzebowe w prowincji Hubei przeprowadzając znacznie więcej kremacji niż przed epidemią - według niektórych szacunków nawet dziesięciokrotnie więcej, niż wynikałoby to z oficjalnych danych o liczbie ofiar COVID-19.
O sprawę na konferencji prasowej zespołu ds. walki z wirusem został zapytany Donald Trump. Powiedział, że nie otrzymał raportu, o którym wspominał Bloomberg. Odnosząc się do danych z Chin, stwierdził: - Liczby wydają się być nieco niskie - i jestem w tej chwili uprzejmy - w stosunku do tego, co widzieliśmy i o czym donoszono.
Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że z prezydentem Xi Jinpingiem rozmawiał w piątek o tym, jak Chiny radziły sobie z epidemią, "ale raczej nie o liczbach".
Trump zapewnił, że stosunki USA z Chinami są bardzo dobre i że obie strony chcą utrzymać uzgodnioną wcześniej umowę handlową.
- Co do tego, czy przedstawiane przez nich liczby są dokładne - nie jestem księgowym z Chin - powiedział amerykański prezydent.
Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa Robert O'Brien dodał, że Waszyngton nie ma możliwości, by potwierdzić prawdziwość danych o skali epidemii w Chinach.
