– W zeszłym tygodniu otrzymaliśmy ważny sygnał z UE. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której potwierdził gotowość pogłębiania współpracy z Ukrainą. Mamy historyczną szansę stania się częścią Wspólnoty – mówił. Obiecał reformy i modernizację państwa.
W rezolucji przyjętej 27 października Parlament Europejski uznał aspiracje europejskie Kijowa, ale pod warunkiem „poszanowania zasad demokracji i praw człowieka" na Ukrainie. Eurodeputowani zaapelowali o uwolnienie przywódczyni opozycji Julii Tymoszenko. Ostrzegli, że w przeciwnym razie zawarcie umowy stowarzyszeniowej Ukraina – UE będzie zagrożone.
Janukowycz ma złożyć wizytę w Brukseli przed szczytem Ukraina – UE w Kijowie, zaplanowanym na 19 grudnia. Ukraiński tygodnik „Dzerkało Tyżnia" twierdzi, że prezydent pojedzie do Brukseli w połowie listopada. MSZ w Kijowie nie potwierdza tego terminu.
Wczoraj podało, że wizyta będzie zależała od wyników negocjacji dotyczących umowy stowarzyszeniowej.
Rzecznik resortu Ołeksandr Dykusarow pytany, czy Ukraina nadal nalega, by pojawił się w niej zapis o przyszłym członkostwie, mówił: – Próbujemy znaleźć kompromisowe rozwiązania.
Sprawą zmian w kodeksie karnym i uwolnienia byłej premier deputowani ukraińskiego parlamentu mają zająć się w piątek. Julia Tymoszenko została skazana 11 października na siedem lat więzienia za zawarcie niekorzystnej umowy gazowej z Rosją.
Zdaniem ekspertów w Kijowie obawy, że Janukowycz po krytyce ze strony Unii Europejskiej odwróci się w kierunku Rosji, są bezpodstawne. – Moskwa pozostaje naszym ważnym partnerem, ale istotnych procesów integracyjnych z udziałem Rosji i Ukrainy nie będzie. Janukowycz nie chce być drugim Aleksandrem Łukaszenką, politykiem podporządkowanym Kremlowi – mówi „Rz" szef Instytutu Polityki Ukraińskiej w Kijowie Kostiantyn Bondarenko.