W RPA wprowadzono też godzinę policyjną i obowiązek noszenia masek poza domem - wylicza BBC.
Prezydent RPA, Cyril Ramaphosa powiedział, że zakaz sprzedaży alkoholu ma zmniejszyć presję na system ochrony zdrowia w RPA.
Rząd RPA szacuje, że do końca roku liczba ofiar koronawirusa w tym kraju może wzrosnąć nawet do 50 tysięcy.
W orędziu do mieszkańców kraju prezydent podkreślił, że choć "większość" mieszkańców podejmuje działania, których celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 to jednak wciąż są tacy, którzy "zachowują się bez odpowiedzialności" i nie dbają o chronienie (przed zakażeniem) innych mieszkańców kraju.
- Jest pewna liczba osób, które organizują przyjęcia, libacje i chodzą w tłumie bez masek - ubolewał prezydent.
Ramaphosa ogłosił przedłużenie stanu wyjątkowego do 15 sierpnia. Od 21 do 4 w RPA obowiązuje godzina policyjna.
Prezydent przyznał, że w RPA - w związku z epidemią - brakuje ponad 12 tysięcy pracowników ochrony zdrowia, w tym pielęgniarek i lekarzy.
Zakaz sprzedaży alkoholu w RPA wprowadzono kilka tygodni po tym jak zniesiono obowiązujący wcześniej przez trzy miesiące zakaz obrotu alkoholem. Celem tamtego zakazu była m.in. walka z przemocą domową. Policja i lekarze podkreślali, że tamten zakaz doprowadził do zmniejszenia się liczby osób przyjmowanych do szpitali.