Zgodnie z indyjskim prawem każdy wyrok śmierci musi przejść specjalną procedurę w sądzie wyższej instancji. Wyrok na czterech gwałcicieli, Mukesha Singha, Vinaya Sharmę, Akshaya Thakura i Pawana Guptę, skazanych na śmierć 13 września, rozpatrzy teraz Wysoki Sąd Delhi.
Sędzia z delhijskiego sądu zapowiedział, że przesłuchania rozpocznie najszybciej jak to możliwe - czyli od jutra.
- Musimy tę sprawę przeprowadzić jak najszybciej, bo "wisi nad nimi miecz śmierci" - powiedział sędzia Pratibha Rani, w którego gestii będzie zatwierdzenie wydanego wyroku śmierci. Przez kilka najbliższych tygodni będzie on wysłuchiwał argumentów, dowodów i opinii prokuratury. Będzie też musiał rozważyć argumenty obrony, która wniesie apelację.
Skazani mogą się jeszcze odwoływać do sądów wyższej instancji, a ostatecznie - ubiegać się u prezydenta o ułaskawienie. Cala ta procedura może potrwać nawet kilka lat.
Wszyscy czterej skazani zostali dziś pod silna eskortą przetransportowani do sądu w Delhi. Po raz pierwszy wystąpili z odsłoniętymi twarzami, choć jeden z nich miał pół twarzy zakryte chustą.
Sześciu gwałcicieli dokonało zbrodni 16 grudnia ubiegłego roku. 23-letnia studentka, której partnera wyrzucili z autobusu, została wielokrotnie i brutalnie zgwałcona. Zmarła z powodu obrażeń wewnętrznych dwa tygodnie później. Jeden z oskarżonych o gwałt powiesił się w celi. jego rodzina utrzymuje, że został zamordowany. Szósty, najmłodszy, został już skazany na trzy lata pobytu w specjalnym ośrodku wychowawczym.
Zbrodnia, nazwana przez sędziego Yogesha Khanna, który wydał wyrok śmierci, "szokiem dla zbiorowego sumienia Indii", wzbudziła potężne oburzenie społeczne. Wielesettysięczne manifestacje domagały się zaostrzenia kar dla gwałcicieli.