Jak napisał "The Washington Post", nazwisko i funkcja "Chief of Station" (co oznacza szefa placówki CIA w danym kraju) pojawiło się na liście, rozesłanej dziennikarzom w związku z nieoczekiwaną niedzielną wizytą Baracka Obamy w bazie Bagram w Afganistanie.
Ujawnienie nazwiska ważnego funkcjonariusza CIA i to na tak trudnym terenie zdarza się bardzo rzadko.
Amerykańskie media zastanawiają się, czy po dekonspiracji życie superagenta i jego rodziny nie jest w Afganistanie zagrożone.
Dziennik "The Washington Post" na prośbę administracji amerykańskiej, podkreślającej ryzyko, jakie grozi "Chief of Station", nie rozpowszechnia tego nazwiska.
Ale nie wszyscy, do których trafiła lista, muszą tak zrobić, zwłaszcza że sprawą zainteresowały się media społecznościowe. Twitter hulał od komentarzy.
chief in
exposed by White House press staff
Biały Dom zorientował się szybko (choć i tak za późno) że dopuścił się tak niebezpiecznego błędu, i rozesłał mediom nową listę uczestników spotkania Obamy z wysokimi urzędnikami w w amerykańskiej bazie w Bagram położonej kilkadziesiąt kilometrów na północ od Kabulu.
"Chief of Station" był w pierwszej wersji jednym z 15 wymienionych VIP-ów. Inni to między innymi ambasador w Kabulu James B. Cunningham i dowódca zachodnich wojsk w Afganistanie (misji ISAF) generał Joseph F. Dunford.