Reklama

Jemen. Obce wojska lądują, Al-Kaida uwalnia więźniów

Sytuacja w najbiedniejszym państwie arabskim komplikuje się coraz bardziej. Właśnie w Adenie, drugim co do wielkości mieście, pojawiły "obce wojska lądowe".

Aktualizacja: 02.04.2015 14:00 Publikacja: 02.04.2015 13:09

Rebelianci szyiccy Huti w kontrolowanej przez nich stolicy Jemenu - Sanie. Zdjęcie z wczoraj

Rebelianci szyiccy Huti w kontrolowanej przez nich stolicy Jemenu - Sanie. Zdjęcie z wczoraj

Foto: AFP

Taką informację podaje BBC. Na razie nieznane są szczegóły, nawet nie wiadomo, z jakiego kraju są żołnierze.

Interwencji lądowej ze strony koalicji państw sunnickich, pod wodzą Arabii Saudyjskiej można się jednak było spodziewać. Bo rozpoczęte tydzień temu naloty na pozycje rebeliantów szyickich Huti nie przyniosły skutku. Proirańscy Huti są właśnie bliscy zdobycia centrum Adenu. Toczą tam ciężkie boje z armią rządową.

Gotowość wysłania wojsk lądowych wykazywały i Arabia Saudyjska, i najludniejszy kraj arabski - Egipt.

Nie jest to jedyna niepokojąca wieść z Jemenu. Bojownicy Al-Kaidy wyprowadzili dziś z zakładu karnego kilkuset więźniów. To już tradycja, dżihadyści co jakiś czas atakują więzienia.

A nową generację Al Kaidy kilka lat temu utworzyli w tym kraju właśnie uciekinierzy z więzienia o zaostrzonym reżimie w stołecznej dzielnicy Hadda (było to w lutym 2006 roku).

Reklama
Reklama

Więzienie, które wczesnym ranem zaatakowali alkajdyści, nie było przypadkowe. Siedział w nim od kilku lat jeden z ich przywódców Chaled Batarfi. Znajduje się ono w Al- Mukalli, mieście nad Morzem Arabskim na południowym wschodzie kraju, z dala od stolicy Sany.

W czasie akcji odbijania więźniów, zginęło siedem osób, w tym dwóch strażników. Ilu więźniów uciekło? Amerykańska telewizja CNN podaje, że prawie dwustu, w tym znaczna część powiązanych z al-Kaidą. Zachodnioeuropejskie agencje prasowe wspominają o trzystu. Mieli oni opanować m.in. miejscową rozgłośnię radiową i oddział banku centralnego. Ale w Al-Mukalli pojawiło się wojsko rządowe. Alkajdyści po wymianie ognia z żołnierzami opuścili miasto.

Wojska rządowe przybyły z Adenu, położonego prawie 500 km na zachód. Trochę ich tam brakuje. Huti są bliscy zdobycia tego miasta. W ciągu kilku miesięcy proirańscy Huti wspierani przez oddziały lojalne wobec odsuniętego w 2012 roku od władzy dyktatora Alego Abdullaha Saleha stali się dla Jemenu nawet większym zagrożeniem niż Al-Kaida. Choć jemeńska Al-Kaida (Al-Kaida Półwyspu Arabskiego) i tak uchodzi za najgroźniejszą z gałęzi tej organizacji.

Do tej układanki trzeba dołożyć jeszcze innych sunnickich terrorystów - z samozwańczego Państwa Islamskiego - którzy również się uaktywnili w Jemenie. Przeprowadzili między innymi zamachy na meczety szyitów w Sanie.

Arabia Saudyjska zdecydowała się na interwencję (lotniczą, a teraz może także lądową) z obawy przed przekształceniem się leżącego u jej południowych granic Jemenu w kraj uzależniony od Iranu. Sunnicka Arabia Saudyjska uważa szyicki Iran za największego wroga. Saudyjczyków wspierają monarchie arabskie (Katar, Kuwejt, Bahrajn, Emiraty Arabskie, Jordania i Maroko), a także Egipt i Pakistan.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1434
Świat
„Rzecz w tym”: Amerykański atak może przynieść chaos
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama