Amerykanie wybierają nowego prezydenta. Ubiegający się o reelekcję Donald trump walczy o kandydatem Demokratów Joe Bidenem. Komentatorzy oceniają, że wynik będzie zbliżony, a władze przygotowują się do protestów społecznych niezależnie od wyniku głosowania.
W Chicago zaobserwowano pojazdy Gwardii Narodowej, które wjeżdżały do centrum miasta.
Sieć sklepów handlowych Walmart usunęła ze swoich ekspozycji amunicję i broń palną w obawie przed zamieszkami.
Reporter NBC Geoff Bennett poinformował, że w Waszyngtonie w stan gotowości postawiono 250 funkcjonariuszy Gwardii Narodowej, a Biały Dom jest zamknięty.
W pobliżu siedziby prezydenta większość sklepów miała zakryte witryny i drzwi. Podobnie swoje punkty przygotowują właściciele punktów w wielu amerykańskich miastach.
- Musimy być gotowi - mówi 66-letni Ali Khan, sprzedawca sklepu monopolowego w centrum Waszyngtonu. Podczas czerwcowych protestów z jego sklepu skradziono towar o wartości kilku tysięcy dolarów. - Rozbili oka i po prostu wyszli ze wszystkim - mówi właściciel sklepu.
Władze Waszyngtonu zobowiązały się do utrzymania pokoju, a policjanci powiedzieli, że cały wydział będzie w pracy w dniu wyborów.
- Niektórzy ludzie chcieliby wywołać chaos i zamieszki. Przygotowujemy się do zapewnienia bezpieczeństwa miasta - powiedziała burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser.
Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, rozmawiając w zeszłym tygodniu z lokalną stacją radiową, powiedział, że jest za wcześnie, aby przewidzieć, co się stanie, ale miasto będzie gotowe. W jego ocenie na ulicach mogą pojawić się różne grupy, które będą dążyły do konfrontacji.
- Jeśli zacznie być brutalnie, natychmiast to zatrzymamy - zapowiedział de Blasio.