Pierwszy wyciek zauważono 1 października, drugi - w środę 5 października. Doszło do nich w różnych blokach obiektu. W momencie wystąpienia wycieków elektrownia nie działała.

W obiekcie przeprowadzane są coroczne prace konserwacyjne, a wycieki wykryto w związku z przygotowaniami do testu szczelności.

Na podstawie wykonanego mapowania prace konserwacyjne w jednostce zostaną przedłużone o tydzień. Mają się zakończyć 16 października.

Według Thomasa Buddasa, zastępcy dyrektora elektrowni, przecieki nie są niczym niezwykłym w związku z pracami konserwacyjnymi.

- Ryzyko istnieje zawsze, gdy otwiera się systemy z dziesiątkami tysięcy komponentów, dlatego przeprowadzane są testy prewencyjne – mówił Buddas.

Zapewnił też, że żaden z wycieków nie spowodował zagrożenia dla ludzi, środowiska lub obiektu.