Pożar wybuchł w nocy z piątku na sobotę w obozie znajdującym się na północy Libanu, w regionie Miniyeh.

Spłonęło ponad 100 namiotów, które były schronieniem dla ponad 300 osób.

Śledztwo wykazało, że obóz został podpalony w wyniku kłótni między libańską rodziną a syryjskimi robotnikami. Syryjczycy mieli żądać wynagrodzenia, którego pracodawcy im odmówili.

Libańczycy mieli oddać strzały i podłożyć ogień, który błyskawicznie rozprzestrzenił się na wszystkie namioty na terenie obozu.

Dziewięć osób zostało rannych, ponad 300 straciło dach nad głową. Z obozowiska nie zostało nic, co oznacza konieczność przesiedlenia Syryjczyków.

Według władz Libanu w kraju przebywa ok. 1,5 mln Syryjczyków, w tym ok. milion zarejestrowanych przez ONZ jako uchodźcy.

Władze wezwały Syryjczyków do powrotu do kraju, mimo że organizacje praw człowieka ostrzegają, że iż rozdarty wojna kraj nie jest jeszcze bezpieczny.

W listopadzie około 270 syryjskich rodzin uchodźców uciekło z miasta Baszarri na północy Libanu, po tym, jak Syryjczyk został oskarżony o zastrzelenie Libańczyka, co wywołało powszechną wrogość.